29.Tych bowiem, których on przedtem znał, tych też przeznaczył, aby stali się podobni do obrazu jego Syna, żeby on był pierworodny między wieloma braćmi.
30.Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał, tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych też uwielbił.
31.Cóż więc na to powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam?
List do Rzymian naucza nas o skutecznym zakresie śmierci Chrystusa. Chrystus na krzyżu usprawiedliwił jedynie tych, których „przedtem znał” (προέγνω progeno) i których Bóg przeznaczył (προώρισεν proorizen) do zbawienia. Oba greckie terminy, προγινώσκω proginosko i προορίζω prohorizo odnoszą nas do stanu przed powstaniem czasu, czyli do wieczności przed stworzeniem. Usprawiedliwienie wybranych, to znaczy spłacenie Bogu całego długu grzechu wybranych do zbawienia z pewnością miało miejsce na krzyżu:
Rzym. 4:25Który został wydany z powodu naszych grzechów i wstał z martwych z powodu naszego usprawiedliwienia.
Jest zatem tylko jedna zbawcza Ewangelia. Jej treścią jest Chrystus, wcielony Bóg, który przeżył doskonałe życie i zmarł śmiercią krzyżową za grzechy wybranych, a dokonawszy dzieła usprawiedliwienia został wzbudzony z martwych. Pierwszy List do Koryntian definiując zbawczą Ewangelię (1 Kor. 15:1-2) ujmuje tę prawdę w sposób przystępnie zrozumiały:
1 Kor. 15:3-4 3.Najpierw bowiem przekazałem wam to, co i ja otrzymałem, że Chrystus umarł za nasze grzechy, zgodnie z Pismem; 4.Że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem;
Nie ma dwóch „dobrych nowin”. A jednak krzyż – skutecznie zadośćczyniący za grzechy wybranych – został wyrwany z treści Ewangelii niczym chwast.
34.Pod koniec tych dni, ja, Nabuchodonozor, podniosłem swoje oczy do nieba i wrócił mi mój rozum. Wtedy błogosławiłem Najwyższego i chwaliłem go, i wysławiałem Żyjącego na wieki, bo jego władza to władza wieczna, a jego królestwo trwa z pokolenia na pokolenie.
35.Wszyscy mieszkańcy ziemi są uważani za nic. Według swojej woli postępuje z wojskiem niebieskim i z mieszkańcami ziemi, a nie ma nikogo, kto by wstrzymał jego rękę lub powiedział mu: Co czynisz?
Choć w tych dwóch wersetach nie pada słowo „suwerenność”, to – jestem pewien, że to dostrzegacie – traktują one właśnie o suwerenności Boga. To, co Arthur Pink opisał jako fakt, że Bóg czyni to, co chce – i zawsze to, co chce, we wszystkich swoich dziełach i drogach – jest w istocie prawdą o tym, że Bóg jest Bogiem. Każde zaprzeczenie suwerenności Boga jest w rzeczywistości zaprzeczeniem samego Boga w całym Jego majestacie, chwale i mocy.
Doktryna o suwerenności Boga została uznana przez króla Nabuchodonozora. Złożył on wyznanie – nie takie, jakie my, wierzący, składamy w kwestii suwerenności Boga, ale jednak uznał Bożą suwerenność. Co więcej, składając to wyznanie, Nabuchodonozor stał się niejako żywą ilustracją czy też przykładem tej suwerenności. I właśnie to chcemy dziś rano dostrzec w Słowie Bożym, w 4. rozdziale Księgi Daniela, w wersetach 34 i 35.
2 Tym. 2:7Rozważ, co mówię, a niech Pan ci da zrozumienie we wszystkim.
Jak dotąd zauważyliśmy, że pojęcie dogmatu nie jest wymysłem ale ma swoje biblijne uzasadnienie. Pierwszy ekumeniczny Synod w Jerozolimie rozważywszy szereg fragmentów Pisma przyjął dogmat o zbawieniu z łaski bez uczynków grzesznika, który dalej był przekazywany wszystkim lokalnym kościołom (A gdy chodzili po miastach, przekazywali im nakazy(δόγματα dogmata)ustanowione przez apostołów i starszych w Jerozolimie, których mieli przestrzegać.Dzieje 16:4). Obserwacja wersetu Dziejów Apostolski wskazuje, że dogmat
wynika ze zbiorczej nauki Pisma .
jest rozpoznany przez kościół rozumiany jako powszechne zgromadzenie .
ma dla kościoła charakter wiążący .
jest publicznie proklamowany
W ten części rozważania zwrócimy uwagę na Reformowane i ortodoksyjne definicje pojęcia „dogmatyka”, które jak się okazuje są zbieżne niezależnie od gałęzi Kościoła (Reformowani, Prezbiterianie i Purytanie co do zasady są zgodni w tej kwestii). Z drugiej strony poznamy także definicje błędne: od fałszywych kalwinistów (liberał Schleiermacher, neoortodoks Barth, dialektyk Hendrikus Berkhof) po modernizm które wypaczając definicję dogmatyki otwierają się na nieskończoną ilość błędów egzegetycznych.
Obj. 2:24-25 24.Wam zaś i pozostałym w Tiatyrze, którzy nie mają tej nauki i którzy nie poznali – jak mówią – głębin szatana, oświadczam: Nie nałożę na was innego brzemienia. 25.Trzymajcie się jednak tego, co macie, aż przyjdę.
W 1054 roku z powodu odrzucenia przez kościół wschodni prymatu papieża, różnic liturgicznych oraz z powodu tarć politycznych doszło do Wielkiej Schizmy między kościołem wschodnim i zachodnim. Legaci Antychrysta Leona IX, na czele z kardynałem Humbertem, przybyli do Konstantynopola i złożyli na ołtarzu Hagia Sophia bullę ekskomunikującą patriarchę Michała Cerulariusza. Patriarcha następnie odpowiedział ekskomuniką legatów.
V wieków później nastąpiła próba zjednoczenia obu odstępczych kościołów na Soborze Florenckim, 17 soborem uznanym przez kościół katolicki za powszechny, który odbył się w latach 1431–1445. Zwołano go na terytoriach podległych Świętemu Cesarstwu Rzymskiemu. Włochy stały się miejscem katolickiego soboru powszechnego po około dwustuletniej przerwie (ostatnim soborem powszechnym, który odbył się we Włoszech, był IV Sobór Laterański w Pałacu Laterańskim w Rzymie w 1215 roku).
Został on zwołany w Bazylei jako Sobór Bazylejski przez Antychrysta Marcina V na krótko przed jego śmiercią w lutym 1431 roku i odbył się w kontekście wojen husyckich w Czechach i powstania Imperium Osmańskiego. Stawką był poważniejszy konflikt między ruchem soborowym a zasadą supremacji papieskiej. Po przekształceniu się w Sobór Florencki zakończył się w 1445 roku ogłoszeniem dekretu o unii z delegatami kościoła prawosławnego. Ponadto doprecyzował łaciński dogmat o prymacie papieskim:
„Określamy również, że święta Stolica Apostolska i Biskup Rzymski sprawują prymat na całym świecie; a sam Biskup Rzymski jest następcą błogosławionego Piotra, najwyższego Apostołów, i prawdziwym wikariuszem Chrystusa, a także głową całego Kościoła oraz ojcem i nauczycielem wszystkich chrześcijan; i że w błogosławionym Piotrze Pan nasz Jezus Chrystus dał mu pełną władzę, by karmił, rządził i kierował Kościołem powszechnym. [1]
6 lipca 1439 roku unia została proklamowana (po łacinie i grece) w dokumencie Laetentur Caeli („Niech się radują niebiosa”), podpisanym przez Antychrysta Eugeniusza IV i cesarza bizantyjskiego Jana VIII Paleologa. Niektórzy biskupi greccy, odczuwając presję polityczną ze strony cesarza bizantyjskiego, zaakceptowali, acz niechętnie, dekrety soboru. Inni biskupi wschodni uczynili to ze szczerego przekonania, jak Izydor z Kijowa, który był za to później piętnowany.
Jednak spośród biskupów wschodnich, Marek z Efezu (ok.. 1392 – 1445), bizantyjski teolog i mnich odmówił przyjęcia unii, stając się przywódcą opozycji w Bizancjum stając się jej symbolem. Dwa obszary wzbudziły sprzeciw stronnictwa antyunijnego:
doktryna – między innymi czyściec i prymat papieża .
kanoniczność eklezjalna – czyli prawo reprezentowania kościoła wschodniego i wyrażania zgody na podpisanie dokumentów.
Kościół prawosławny nie był właściwie reprezentowany na tym soborze dlatego nie został uznany za ekumeniczny a zatem wiążący. Kościół Serbski — nie uczestniczył w soborze. Patriarcha Teofan I nie przybył i nie wysłał delegacji. Serbia później odrzuciła unię. Kościół Cypryjski — nie posiadał na soborze niezależnej reprezentacji jako samodzielny kościół; Cypr znajdował się wówczas pod silną dominacją łacińską. Kościół Gruziński — był reprezentowany, ale jego przedstawiciel, metropolita Grzegorz z Tbilisi, odmówił podpisania unii.
Natomiast Markowi z Efezu powierzono napisanie odpowiedzi na łacińską herezję o czyśćcu. Ponieważ Marek wierzył w wiele zabobonów jak modlitwy za zmarłych i Hades, w którym przebywały dusze zbawionych jeszcze nie osiągnąwszy Raju, przedstawimy jedynie trzy wybrane, trafne wyjaśnienia Słowa Bożego obalające mit czyśćca użyte przez Marka, który pomimo głębokiego odstępstwa późnego kościoła bizantyjskiego, dzięki odziedziczonym pismom Ojców i znajomości dawnej teologii zdołał rozpoznać niektóre błędy łacińskie.
1.Będąc więc zadeklarowani jako sprawiedliwi przez wiarę, mamy pokój z Bogiem przez naszego Pana Jezusa Chrystusa;
2.Dzięki któremu też otrzymaliśmy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Boga.
3.A nie tylko to, ale chlubimy się też uciskami, wiedząc, że ucisk wyrabia cierpliwość;
4.A cierpliwość – doświadczenie, doświadczenie zaś – nadzieję;
5.A nadzieja nie zawodzi, ponieważ miłość Boga jest rozlana w naszych sercach przez Ducha Świętego, który został nam dany.
Drodzy bracia i siostry, naszym zwyczajem rozpoczynamy nabożeństwo krótszym rozważaniem. Dzisiejszym naszym tekstem jest fragment z Listu do Rzymian, piąty rozdział, wersety od pierwszego do piątego. W tłumaczeniu naszej Biblii — Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej — mamy tutaj kilka różnic względem tekstu oryginalnego, na które chciałbym na początku zwrócić uwagę. Werset pierwszy w UBG brzmi „będąc więc usprawiedliwieni” można oddać tak:
„Będąc więc zadeklarowani jako sprawiedliwi przez wiarę, mamy pokój z Bogiem przez naszego Pana Jezusa Chrystusa„.
To jest pierwsza różnica wskazująca na to, że nasza sprawiedliwość jest deklaratywna a nie wypracowana. Druga dotyczy nadziei: nadzieja nie tyle „nie przynosi wstydu” jak tłumaczy to UBG, ile raczej „nie zawodzi” — jest niezawodna. Dlaczego? Ponieważ miłość Boga jest rozlana w naszych sercach przez Ducha Świętego, który nam został dany. W swoim ogólnym zarysie i przekazie List do Rzymian w piątym rozdziale, w tych pierwszych pięciu wersetach, mówi nam o pewności zbawienia, która wynika z pewności usprawiedliwienia. I tu powstaje pytanie:
Na czym chrześcijanin Reformowany może opierać swoją pewność zbawienia?
Oczywiście nie możemy jej opierać na nas samych, na sile naszej własnej wiary ani na dobrych uczynkach, lecz opieramy ją na Bożym fundamencie. Ten fundament nie jest położony przez człowieka — jest położony przez Boga. Czytamy w pierwszym wersecie: jesteśmy zadeklarowani jako sprawiedliwi przez wiarę. I ponieważ Bóg zadeklarował nas jako sprawiedliwych, właśnie dlatego mamy pokój z Bogiem przez naszego Pana Jezusa Chrystusa.
Tak więc ten fundament jest niezawodny, ponieważ wynika z Bożego postanowienia. Jest to niezawodna obietnica Boża, poparta Bożą przysięgą — o czym zaraz będziemy mówić — dotykająca skutecznej ofiary Chrystusa. Wewnętrznie jest ona nam przekazywana przez świadectwo Ducha, oparte o obiektywną prawdę Słowa Bożego. Również miłość, którą daje nam Duch przez poznanie Słowa Bożego, przez poznanie doktryny usprawiedliwienia, usuwa z nas lęk. Tak więc ta pewność i ta obietnica zakorzeniona jest w Bożym krzyżu, w krzyżu Chrystusa, oraz — jak zobaczymy — w Bożym dekrecie i Bożym przymierzu.
19.Chętnie przecież znosicie głupich, sami będąc mądrymi.
20.Znosicie bowiem, gdy ktoś was bierze w niewolę, gdy ktoś was objada, gdy ktoś was wyzyskuje, gdy ktoś wynosi się ponad was, gdy was ktoś policzkuje.
Budzisz się na oddziale zamkniętym. Nie pamiętasz przyjęcia, pamiętasz tylko, że przyszedłeś tu sam, z własnej woli, bo obiecano ci zdrowie i „głębię” poznania. Obok łóżka tabliczka: wolny i reformowany wyznawca Chrystusa. Na tobie biały kaftan — długie rękawy skrzyżowane na piersi i zapięte z tyłu na szesnaście pasów. Nie możesz podnieść rąk. Głowa unieruchomiona. Ale za to możesz patrzeć w jeden punkt na suficie: widzisz tam przecudowny obraz Jezusa Chrystusa na czerwonym tle.
Pamiętasz, że to dla twojego dobra: że jesteś zbyt zepsuty, zbyt niebezpieczny, zbyt „wolny”, by powierzyć ci własne dłonie. Teolodzy w białych fartuchach zapewniali z uśmiechem, że kaftan to zdrowie, skrępowanie to łaska, a pasy powstrzymają cię od grzeszenia. Przez lata im wierzyłeś, bo mówili tą samą nomenklaturą co prawdziwi Reformatorzy. Ale zaczynasz coś zauważać. Ten kaftan wiąże ale nie leczy. Każdy pas krępujący twoje ciało ma sprzączkę. Zauważasz, że sprzączkę da się rozpiąć. Zaczynasz myśleć. Przypomina ci się Słowo Boże
Dzieje 15:10Dlaczego więc teraz wystawiacie Boga na próbę, wkładając na kark uczniów jarzmo, którego ani nasi ojcowie, ani my nie mogliśmy udźwignąć?
Chciałbyś się uwolnić. Do wyjścia potrzebujesz rozpiąć się z pasów. Mozolnie i z wielkim trudem zaczynasz rozpinać krępujące więzy.
Obj. 6:9-11 9.A gdy otworzył piątą pieczęć, widziałem pod ołtarzem dusze zabitych z powodu słowa Bożego i świadectwa, które złożyli.
10.I wołały donośnym głosem: Jak długo jeszcze, Panie święty i prawdziwy, nie będziesz sądził i nie pomścisz naszej krwi na mieszkańcach ziemi?
11.I dano każdemu z nich białą szatę, i powiedziano im, aby odpoczywali jeszcze przez krótki czas, aż dopełni się liczba ich współsług i braci, którzy mają zostać zabici jak i oni.
W poprzednim artykule odpowiedzieliśmy na pytanie dotyczące stanu pośredniego, to znaczy stanu duszy pomiędzy śmiercią wierzącego a ostatecznym przyjściem Chrystusa, kiedy wszystkie ciała umarłych zostaną wzbudzone. Chodzi o stan duszy pomiędzy śmiercią wierzącego a ostatecznym przyjściem Chrystusa; musimy jednak pamiętać, że pytanie to można również odnieść do bezbożnych, którzy nie upamiętali się. Czy ich dusze idą do piekła, podczas gdy ich ciała pozostają w grobie aż do zmartwychwstania? Tak.
Łuk. 16:22-23 22.I umarł żebrak, i zaniosły go anioły na łono Abrahama. Umarł też bogacz i został pogrzebany. 23.A będąc w mękach w piekle, podniósł oczy i zobaczył z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie.
(por. Łuk. 16:19-31). Jest jednak rzeczą całkiem naturalną, że dyskusja niemal zawsze dotyczy wybranych.
2.Potem znowu wcześnie rano przyszedł do świątyni, a cały lud zszedł się do niego. I siadłszy, nauczał ich.
3.I przyprowadzili do niego uczeni w Piśmie i faryzeusze kobietę przyłapaną na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku;
4.Powiedzieli do niego: Nauczycielu, tę kobietę przyłapano na uczynku cudzołóstwa.
5.W prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A ty co mówisz?
6.A mówili to, wystawiając go na próbę, aby mogli go oskarżyć. Jezus zaś, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi.
7.A gdy nie przestawali go pytać, podniósł się i powiedział do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem.
8.I znowu schyliwszy się, pisał po ziemi.
9.A gdy oni to usłyszeli, będąc przekonani przez sumienie, odchodzili jeden po drugim, począwszy od starszych aż do ostatnich. Pozostał tylko sam Jezus i ta kobieta stojąca pośrodku.
10.A Jezus podniósł się i nie widząc nikogo oprócz tej kobiety, powiedział do niej: Kobieto, gdzież są ci, którzy cię oskarżali? Nikt cię nie potępił?
11.Ona odpowiedziała: Nikt, Panie. A Jezus powiedział do niej: I ja ciebie nie potępiam. Idź i już więcej nie grzesz.
Historia kobiety przyłapanej na cudzołóstwie jest chętnie przywoływana przez antynomian jako „dowód” unieważnienia Prawa Bożego. Ze zdania „I ja ciebie nie potępiam„ — wyprowadza się wniosek, jakoby Chrystus zniósł całe Prawo, unieważnił karę i pozostawił chrześcijaninowi jedynie łagodne upominanie, w myś zasady:
„mamy ich upominać, a nie wymierzać im karę, bo od wymierzania kary jest Bóg”.
Skoro Chrystus nie ukamienował cudzołożnicy, to i my nie mamy prawa domagać się posłuszeństwa przykazaniu, ani też nie możemy stosować dyscypliny kościelnej.
Rzecz w tym, że jest to odczytanie błędne. Chrystus w tym zdarzeniu nie zniósł Prawa, pod którym żył, ani nie usprawiedliwił grzechu lecz obnażył obłudę oskarżycieli. Na koniec wezwał grzesznicę do upamiętania. Słowo Boże wiąże tu przebaczenie z nakazem zaprzestania dalszego grzeszenia: „Idź i już więcej nie grzesz”. Poniżej wykażemy w oparciu Pismo, wypowiedzi Jana Kalwina, Johna Gilla oraz świadectwo ojców kościoła aż do Augustyna, że argument o grzechu w Jana 8 jest w istocie argumentem przeciw antynomianizmowi.
Choć stając pod Bożym sądem i zagrożeniem zatracenia (Obj. 22:19) wyznawcy wyższej krytyki tekstu usuwają perykopę cudzołożnicy z Pisma Świętego, my podejdziemy do jej analizy całą powagą, jaką winniśmy Słowu Boga.
4.Temu zaś, kto pracuje, zapłata nie jest liczona według łaski, ale według długu.
5.Temu zaś, kto nie pracuje, lecz wierzy w tego, który usprawiedliwia bezbożnego, jego wiara zostaje poczytana za sprawiedliwość.
6.Jak i Dawid mówi, że błogosławiony jest człowiek, któremu Bóg przypisze sprawiedliwość bez uczynków, mówiąc:
7.Błogosławieni, których nieprawości są przebaczone i których grzechy są zakryte.
8.Błogosławiony człowiek, któremu Pan nie poczyta grzechu.
Nasz tekst wyraźnie stwierdza, i to tak dobitnie, jak tylko to możliwe, że żadne dobre uczynki nie mogą być podstawą naszego usprawiedliwienia. Że jeśliby tak było, to usprawiedliwienie wynikałoby nie z łaski, ale byłoby zapłatą za to, co człowiek zrobił. To, że jest to niemożliwe, świadczy wiele wersetów Słowa Bożego — już chociażby
Gal. 3:10Na wszystkich bowiem tych, którzy są z uczynków prawa, ciąży przekleństwo, bo jest napisane: Przeklęty każdy, kto nie trwa w wypełnianiu wszystkiego, co jest napisane w księdze prawa.
Przeklęty ten, kto nie wytrwa w wykonywaniu wszystkiego, co jest zapisane w księdze prawa, zatem każdego, najmniejszego nawet przepisu z tej ogromnej rzeszy przykazań, które Pan Bóg dał właśnie po to tak wielkiej ilości, żeby ludzie zrozumieli, że żadne uczynki nie mogą być podstawą naszego usprawiedliwienia.
Niestety, niestety, w dzisiejszym świecie kościelniczym problem jest bardzo złożony, ponieważ nawet jeśli nominalne chrześcijaństwo stwierdza, że zbawienie jest z łaski, to jednocześnie twierdzi, że jest z uczynków. Z uczynków czyni się coś więcej niż do nich należy. Na przykład na podstawie uczynków subiektywnie każdy człowiek może rzekomo sprawdzić, czy jest zbawiony. To znaczy, że patrząc na moje własne dobre uczynki, będę wiedział, czy jestem zbawiony, czy nie…
38.A gdy szli, wszedł do jednej wsi. Tam pewna kobieta, imieniem Marta, przyjęła go do swego domu.
39.Miała ona siostrę, zwaną Marią, która usiadła u nóg Jezusa i słuchała jego słów.
40.Ale Marta krzątała się koło rozmaitych posług, a podszedłszy, powiedziała: Panie, czy nie obchodzi cię, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, aby mi pomogła.
41.A Jezus jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i martwisz o wiele spraw;
42.Ale jedno jest potrzebne. Maria wybrała dobrą cząstkę, która nie będzie jej odebrana.
Umiłowani, nasz tekst mówi nam o dwóch siostrach, o dwóch postawach względem jednego Mistrza. Obydwie — Marta i Maria — przecież wierzyły w Pana Jezusa i obydwie były jego wyznawczyniami. Obydwie przyjęły go do domu. Najwyraźniej mieszkały one w jednym domu w tamtym czasie, lub przebywały w jednym domu. I jak się okazuje, jedna z nich zaczęła troszczyć się o sprawy tego świata. Zaczęła troszczyć się o posiłek, o pokrzepienie Pana Jezusa, jego uczniów, po to, żeby mieli co jeść. I to było w czasie, kiedy Jezus Chrystus głosił Słowo.
W tamtym czasie Maria słuchała Słowa Bożego i była zainteresowana tym, co mówi Jezus, podczas gdy Marta być może nawet jednym uchem słyszała to, co się mówi w następnym pokoju. Być może słyszała to, krzątając się przy sprawach tych doczesnych i tego świata, ale jej uwaga była nieskupiona. Jej uwaga była podzielona. W związku z tym nawet wyraziła swoistą dezaprobatę tego, że musiała wszystkie rzeczy czynić sama, że musiała krzątać się koło rozmaitych posług. I dlatego powiedziała znamienne: „No, Panie, no, czy ciebie nie obchodzi, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”.
No bo cóż może być ważniejszego od krzątania się? Cóż może być ważniejszego od robienia jedzenia? Przecież nie Słowo Boże? — przynajmniej nie w rozumieniu Marty. Ale Pan Jezus zganił ją w pewnym sensie. Powiedział jej bardzo grzecznie:
„Troszczysz się i martwisz o wiele spraw, ale jedno jest potrzebne. Maria wybrała dobrą cząstkę, która jej nie będzie odebrana„.
Tą dobrą cząstką było słuchanie słów naszego Mistrza. Było słuchanie słów Jezusa Chrystusa. Jan Ewangelista mówi nam, że zdarzenie miało miejsce sześć dni przed Paschą. Chrystus spożył Paschę w czwartek wieczorem, był to zatem piątek wieczór, czyli żydowski szabas, dzień odpocznienia.
Jan 12:1Na sześć dni przed Paschą Jezus przyszedł do Betanii, gdzie był Łazarz, który umarł, a którego wskrzesił z martwych.
Ważne jest to, że Pan Jezus w tym dniu przemawiał. Niektórzy go słuchali, a niektórzy zajmowali się — nawet słuchając jednym uchem — swoimi sprawami. Jest to bardzo niewygodna pozycja, i najwyraźniej takie słuchanie nie przynosi zbyt wiele pożytku.
Przysłów 24:6Bo dzięki mądrej radzie poprowadzisz wojnę, a mnóstwo doradców da ci wybawienie.
Synod w Dort (nazywany również Synodem w Dordt lub Synodem w Dordrechcie) był soborem kościelnym, który zwołano w 1618 roku w Dordrechcie w Holandii, aby rozstrzygnąć spór między dwoma stronnictwami teologicznymi w Holenderskim Kościele Reformowanym. Synod wywarł trwały wpływ na teologię, ponieważ to właśnie on ukazał skróconą wersję nauk Jana Kalwina, znaną dziś jako Pięć Punktów Kalwinizmu czy też TULIP czyli
Po jednej stronie sporu na synodzie w Dordrechcie stali Arminianie (znani również jako Remonstranci), którzy podążali za herezjami Jakuba Arminiusza, które ten przyjął od Louisa de Moliny, jezuickiego teologa. W 1588 roku Luis de Molina, członek zakonu Jezuitów opublikował swój traktat zatytułowany Pojednanie Wolnego Wyboru z Darami Łaski, Boskiej Wiedzy, Opatrzności, Predestynacji i Reprobacji molinizm oparty o koncepcję „środkowej wiedzy Boga”, która zakłada iż Bóg determinuje przyszłość na podstawie tego, co przewidział co ludzie w akcie wolnej woli uczyniliby we wszystkich możliwych sytuacjach.
Arminiusz zaadaptował jego nauczanie, skrycie nauczając ich swoich uczniów zauważając przy tym, że Jezuicka teoria
„posiada nieskończoną wartość jako narzędzie w różnych tematach teologicznej doktryny”.[1]
Zach. 14:8W tym dniu wyjdą wody żywe z Jerozolimy; połowa ich do morza wschodniego, a połowa – do morza zachodniego. Będzie to w lecie i w zimie.
Pierwszy artykuł na temat „Dnia Pańskiego Zachariasza” (Zach. 14:1-15) dowiódł, że te piętnaście wersetów przepowiada drugie przyjście Chrystusa, w tym wydarzenia bezpośrednio je poprzedzające oraz nowe stworzenie, które ono zapoczątkowuje. W kolejnych czterech częściach omówiliśmy cztery z sześciu głównych tematów tego fragmentu:
Teraz zajmiemy się jednym z dwóch pozostałych tematów: przepływem wód żywych.
Następnym razem, jeśli Bóg pozwoli, zajmiemy się szóstym i ostatnim motywem: zmianą światła kosmicznego (wersety 6-7). Wszystko to jest demonstracją łaskawego, globalnego i wyłącznego panowania Jahwe dla zbawienia Jego wybranego Kościoła w Jezusie Chrystusie:
Zach. 14:9A PAN będzie królem nad całą ziemią. W tym dniu jeden będzie PAN i jedno jego imię.
Izaj. 53:9I wyznaczono mu grób z niegodziwcami, a z bogaczami była jego śmierć, choć nieprawości nie uczynił ani nie znaleziono fałszu w jego ustach.
Teza, którą mamy obalić, brzmi tak:
Nie było żadnego grobu. Według heretyków ukrzyżowanie było najwyższym wymiarem kary, obliczonym na całkowity rozkład ciała i pozbawienie pogrzebu; karą dla buntowników, mającą odstraszyć każdego, kto ośmieliłby się porwać na Rzym. Ciała krzyżowanych zostawiano na pastwę psów i ptaków albo wrzucano do płytkich, wspólnych dołów. A zatem — konkluduje heretyk — i Jezus został wrzucony do płytkiego, masowego grobu razem ze swoimi towarzyszami niedoli, a cała opowieść o grobie Józefa z Arymatei jest późniejszą, pobożną fikcją.
Trzeba przyznać uczciwie, że teza ta nie jest zupełnie bezpodstawna jako opis ogólnej rzymskiej praktyki. Rzym istotnie posługiwał się ukrzyżowaniem jako karą hańbiącą, a pozbawienie pogrzebu bywało jej częścią — zwłaszcza w czasie wojny i wobec zbrodni obrazy majestatu. Krzyż karmiący wrony był w literaturze rzymskiej niemal przysłowiem [1]. Nie mamy więc do czynienia z pustym wymysłem, lecz z informacją częściową, rozdmuchaną do rangi żelaznego prawa, które rzekomo nie znało wyjątków.
Jednak wystarczy jeden dobrze udokumentowany wyjątek — a jest ich wiele, i to dokładnie w tym miejscu i czasie, który dotyczy Jezusa — by teza runęła.
Zanim jednak przejdziemy do faktów, nazwijmy rzecz po imieniu, bo tu nie idzie o archeologię. Idzie o zmartwychwstanie. Teza o „braku grobu” nie jest neutralnym przyczynkiem historycznym; jest atakiem wymierzonym w cielesne powstanie Chrystusa a zatem w zmartwychwstanie. Jeśli bowiem nikt nie wiedział, gdzie leży ciało; jeśli rozpłynęło się w zbiorowym dole albo w żołądkach psów — to nie ma pustego grobu, nie ma świadków, nie ma czego szukać ani czego znaleźć, nie ma spisku Żydów:
Mat. 28:12-13 12.Ci zaś zebrali się ze starszymi i naradziwszy się, dali żołnierzom sporo pieniędzy; 13.I powiedzieli: Mówcie, że jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli go, gdy spaliście.
Cała oparta o zmartwychwstanie Ewangelia unicestwiona. I o to właśnie chodzi. Jest to ta sama odwieczna pokusa węża: „Czy na pewno Bóg powiedział?” — tyle że przebrana w togę uczonego. Dlatego odpowiemy na nią tak, jak Reformacja nakazuje odpowiadać na każdą taką pokusę: historią na historię, a Pismem na Pismo.
Izaj. 8:20Do prawa i do świadectwa! Jeśli nie będą mówić według tego słowa, to w nim nie ma żadnej światłości.
31.Bezrozumni, niedotrzymujący słowa, bez naturalnej miłości, nieprzejednani i bez miłosierdzia.
Przechodząc do dzisiejszego wykładu Słowa Bożego, czytaliśmy list do Rzymian, wersety, które nam mówią o rezultatach upadłego umysłu, rezultatach grzechu, które ukazują czym tak naprawdę kończy się Upadek ludzkości w grzech. Chciałbym tutaj odnieść się konkretnie do jednego z tych grzechów, chociaż wiemy, że pleroma czy też ogromny zakres grzechu jest niemalże nieskończony i wszystko co naturalny człowiek czyni jest po prostu grzeszne.
Jednakże czytamy o tym, że ludzie będący bałwochwalcami są wręcz napełnieni chęcią mordu. Ta chęć mordu jest sprzeczna z Bożym moralnym zakazem. Boże niezmienne Prawo zakazuje przecież bezprawnego pozbawiania życia. Czytamy w drugiej księdze Mojżeszowej 20 rozdziale, podobnie jak w piątej Mojżeszowej, to jest powtórzenie prawa w piątym rozdziale nie będziesz mordował.
Hebrajskie słowo תִּֿרְצָֽ֖ח׃ tresah (forma podstawowa to רָצַח ratsach) – oznacza dosłownie: posiekać na kawałki, mordować, zabójca. Nasze tłumaczenia słowa Bożego mówią bardzo często nie będziesz zabijał, ale nie jest to właściwe tłumaczenie. W Torze hebrajskie lo tresah nie oznacza „nie zabijaj”, lecz „nie morduj”.Lo taharog oznaczałoby „nie zabijaj”! Przykazanie głosi „nie morduj”.
Mordowanie oznacza nieetyczne, moralne, bezprawne pozbawienie życia,
Zabijanie może być etyczne, może być zgodne z prawem, może być uzasadnione, o czym przekonuje nas chociażby konieczność obrony państwa lub samoobrony.
1 Jana 5:20A wiemy, że Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy poznali prawdziwego Boga, i jesteśmy w tym prawdziwym, to jest w jego Synu, Jezusie Chrystusie. On jest prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym.
Kwestia poznania Syna Bożego jest kwestią zbawienia. Ci, którzy nie znają Syna nie są zbawieni, zbawieni natomiast znają Syna (Kto ma Syna, ma życie, kto nie ma Syna Bożego, nie ma życia.1 Jana 5:12) Poznanie Syna Bożego możliwe jest jedynie przez poznanie obiektywnej prawdy o Synu Bożym. Ta obiektywna prawda może być odnaleziona jedynie w spisanym Słowie, które za pomocą zrozumiałych propozycji i argumentów maluje w naszych umysłach dokładny obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego:
Gal. 3:1O głupi Galaci! Któż was omamił, abyście nie byli posłuszni prawdzie, was, przed których oczami został wymalowany (προεγράφη proegrafe) Jezus Chrystus i wśród których został ukrzyżowany?
Oznacza to, że publicznie przedstawiony opis (προγράφω prograpfo) Chrystusa był dokładny jak najdoskonalszy, przedstawiający wszystkie detale osoby portret. Zbawienie nie przyszło do Galacjan ani nie przychodzi do nikogo bez znajomości Syna. Stąd Jan pisze mocne słowa: aby mieć społeczność z Synem i Jego kościołem konieczna jest wiedza, akceptacja i zaufanie biblijnemu nauczaniu o Jezusie:
1 Jana 1:3To, co widzieliśmy i słyszeliśmy, to wam zwiastujemy, abyście i wy mieli z nami społeczność, a nasza społeczność to społeczność z Ojcem i z jego Synem, Jezusem Chrystusem.
To dlatego atak sił ciemności zawsze skierowany był na prawdę. Zniszczenie prawdy oznacza zniszczenie zbawienia.
Ebionityzm niszczył prawdę przez odrzucenie Pism Pawła. .
Gnostycyzm niszczył prawdę przez jej umniejszenie pozabiblijną wiedzą. .
Rzymski katolicyzm czyni to samo przez tradycję, .
Zielonoświąkowcy przez pozabiblijne objawienie, sny i wizje.
Arminianizm jest jednak jednym z najgorszych fundamentów ataku na prawdę: z jego ustanowieniem woli człowieka ponad wolą Boga oraz rzekomą zdolnością dochodzenia do prawdy przez zmysły dał podstawę filozofiom empiryzmu Locke’a, sceptycyzmu David Hume’a, idealizmowi transcendentalnemu Immanuela Kanta i wreszcie naukowemu naturalizmowi ewolucyjnemu Darwina.
Wszyscy mają wspólny cel: pozbawić Chrześcijaństwo obiektywnej, propozycyjnej, weryfikowalnej prawdy przez odcięcie od dogmatów wiary. Wszyscy oni śpiewają przy tym wspólny hymn:
1.W tym samym czasie niektórzy z tam obecnych oznajmili mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z ich ofiarami.
2.A Jezus im odpowiedział: Czy myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż wszyscy inni Galilejczycy, że to ucierpieli?
3.Bynajmniej, mówię wam, lecz jeśli nie się nie upamiętacie, wszyscy tak samo zginiecie.
Ewangelia Łukasza 13:1-4 to fragment ze Słowa Bożego, który — można powiedzieć — w ostatnim czasie bardzo mocno poruszył moje serce. I właśnie tym chciałbym się z wami podzielić. Jest to bardzo ważny fragment.
Kontekstem tego fragmentu, jak możemy jeszcze przeczytać w 12 rozdziale, jest tak naprawdę upamiętanie. Kontekstem dla tej wypowiedzi jest upamiętanie. Mamy tutaj do czynienia z takim kawałkiem politycznym, gdzie doszło do mordu, do zbrodni — bez wątpienia rzeczy strasznej, dramatycznej, i których my jako chrześcijanie nie chcemy ani dla naszego narodu, ani dla innych narodów; nawet dla naszych wrogów tego nie chcemy.
I teraz Pan Jezus w swojej wypowiedzi — zwróćmy uwagę na to, że On się właściwie dystansował wobec tego zdarzenia. Zupełnie dla mnie fenomenalne było odkrycie, że Pan Jezus w ogóle się do tego nie odniósł. On to kompletnie zbagatelizował. Można powiedzieć, że odciął się od tego. I co Pan Jezus mówił?
„Czy myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż wszyscy inni Galilejczycy, że to ucierpieli? Bynajmniej, mówię wam, jeśli się nie upamiętacie, wszyscy tak samo zginiecie„.
I kiedy Pan Jezus wysłuchał tej wypowiedzi na temat zamordowanych Galilejczyków, to nie przeciwstawił się temu. Nie zaproponował żadnego środka zaradczego na tę sytuację, ale odniósł się do Ewangelii i przypomniał o konieczności upamiętania się. I warto, żebyśmy sobie — zgodnie z listem Piotra — przypominali o takich rzeczach. Ja wiem, że my wszyscy to wiemy. Ja wiem, że to jest dla nas oczywista prawda, dogmat nie do podważenia, ale warto sobie tak naprawdę każdego dnia przypominać o upamiętaniu.
3.Nieustannie wspominając o waszym dziele wiary i trudzie miłości, i wytrwałości w nadziei w naszym Panu Jezusie Chrystusie, przed Bogiem i naszym Ojcem;
4.Wiedząc, umiłowani bracia, że zostaliście wybrani przez Boga;
5. Gdyż nasza ewangelia nie doszła was tylko w słowie, ale także w mocy i w Duchu Świętym, i w pełnym przekonaniu. Wiecie bowiem, jacy byliśmy dla was, przebywając wśród was.
6.A wy staliście się naśladowcami naszymi i Pana, przyjmując słowo pośród wielkiego ucisku, z radością Ducha Świętego;
7.Tak że staliście się wzorem dla wszystkich wierzących w Macedonii i Achai.
Imperium Rzymskie I wieku: kwitnące państwo wielu religii, narodów i języków, którego bogactwo opierało się na niewolniczej pracy u właścicieli ziemskich, wysoko rozwiniętym handlu regionalnym i zagranicznym. Raj dla obszarników, kupców, hodowców, rzemieślników i bankierów. Ale Rzym miał drugą twarz: w niektórych obszarach nawet co trzeci mieszkaniec był niewolnikiem a 60% ludzi cierpiało z powodu biedy. Napięcia społeczne były nieuniknione a porządek utrzymywany był za pomocą terroru. Na niepokornych i buntowników czekały galery, obozy pracy i kopalnie, z których co do zasady nikt nie wracał żywy. System posiadał też szereg zmyślnych kar wymierzanych przestępcom:
Ciężko okaleczająca chłosta
Amputacja kończyn
Pożarcie przez zwierzęta
Rozrywanie końmi
Palenie w spiżowym byku
Zanurzanie żywcem w gotującym się oleju
Spalenie żywcem
I najgorsze ze wszystkich – ukrzyżowanie
Żadnej z tych tortur nie oszczędzano jeszcze jednej grupie: uznawanym za buntowników i burzycieli społecznego porządku chrześcijanom. Umiłowani, korono chwały, klejnocie Baranka, Bracia i Siostry w Chrystusie, mając to wszystko na uwadze moim dzisiejszym zadaniem jest skierować wasze święte oczy na naszą wielką nadzieję w czasie utrapienia, na doktryny pochodzące z Bożego tchnienia nauczające nas o świętej zależności między Słowem Boga Żywego, prześladowaniami i radością Ducha Świętego. Pragnę przedstawić czego naucza nas Słowo Boże, abyśmy wszyscy mogli zobaczyć jak w czasie najgorszych nawet chwil Duch Boży umacnia nas ku wierności Słowu i uzdalnia do trwania w Chrystusie bez względu na szalejącą wokół nienawiść diabła do nas, do Kościoła.
Wcześniej zauważyliśmy, że wybrani do zbawienia, wszyscy przeznaczeni do wiecznej chwały, zostają upodobnieni do naszego Mistrza. stając się Jego naśladowcami w mowie i uczynku. Dziś powiemy o koniecznym ucisku Kościoła i najcenniejszej, niegasnącej, niezłomnej i tym większej radości kościoła w czasie trwania ucisku, a wszystko to w ferworze zmagań dwóch sił: skazanego na porażkę diabła i zwycięskiego Boga. W końcu przecież Pan zapisał na wieki słowa naszego otrzeźwienia:
Jan 15:20Przypomnijcie sobie słowo, które wam powiedziałem: Sługa nie jest większy od swego pana. Jeśli mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeśli moje słowa zachowywali, to i wasze będą zachowywać.