4.Temu zaś, kto pracuje, zapłata nie jest liczona według łaski, ale według długu.
5.Temu zaś, kto nie pracuje, lecz wierzy w tego, który usprawiedliwia bezbożnego, jego wiara zostaje poczytana za sprawiedliwość.
6.Jak i Dawid mówi, że błogosławiony jest człowiek, któremu Bóg przypisze sprawiedliwość bez uczynków, mówiąc:
7.Błogosławieni, których nieprawości są przebaczone i których grzechy są zakryte.
8.Błogosławiony człowiek, któremu Pan nie poczyta grzechu.
Nasz tekst wyraźnie stwierdza, i to tak dobitnie, jak tylko to możliwe, że żadne dobre uczynki nie mogą być podstawą naszego usprawiedliwienia. Że jeśliby tak było, to usprawiedliwienie wynikałoby nie z łaski, ale byłoby zapłatą za to, co człowiek zrobił. To, że jest to niemożliwe, świadczy wiele wersetów Słowa Bożego — już chociażby
Gal. 3:10Na wszystkich bowiem tych, którzy są z uczynków prawa, ciąży przekleństwo, bo jest napisane: Przeklęty każdy, kto nie trwa w wypełnianiu wszystkiego, co jest napisane w księdze prawa.
Przeklęty ten, kto nie wytrwa w wykonywaniu wszystkiego, co jest zapisane w księdze prawa, zatem każdego, najmniejszego nawet przepisu z tej ogromnej rzeszy przykazań, które Pan Bóg dał właśnie po to tak wielkiej ilości, żeby ludzie zrozumieli, że żadne uczynki nie mogą być podstawą naszego usprawiedliwienia.
Niestety, niestety, w dzisiejszym świecie kościelniczym problem jest bardzo złożony, ponieważ nawet jeśli nominalne chrześcijaństwo stwierdza, że zbawienie jest z łaski, to jednocześnie twierdzi, że jest z uczynków. Z uczynków czyni się coś więcej niż do nich należy. Na przykład na podstawie uczynków subiektywnie każdy człowiek może rzekomo sprawdzić, czy jest zbawiony. To znaczy, że patrząc na moje własne dobre uczynki, będę wiedział, czy jestem zbawiony, czy nie…
Przystępując do Konfesji Westminsterskiej, rozdział szesnasty, podejmiemy się szczegółowej analizy pierwszych czterech punktów zatytułowanych „Dobre uczynki”. Będzie to pierwsza część naszego spotkania z dobrymi uczynkami, ich znaczeniem i rolą dla chrześcijanina Reformowanego.
Zacznijmy od cytatu biblijnego z Ewangelii Mateusza.
Mat. 15:9Lecz na próżno mnie czczą, ucząc nauk, które są przykazaniami ludzkimi.
Przykazania ludzkie stanowią swoistą doktrynę, która wymusza na człowieku odpowiednie działanie. Działanie to jest całkowicie niepotrzebne, bzdurne i do niczego nie przydatne, ponieważ nie przynosi Bogu chwały i nie stanowi kultu Bożego.
Kol. 1:16 Z jego powodu (ὅτι ἐν αὐτῷ) bowiem wszystko zostało stworzone, to, co w niebie i to, co na ziemi, to, co widzialne i co niewidzialne, czy trony, czy panowania, czy zwierzchności, czy władze. Wszystko przez niego (δι’ αὐτοῦ) i dla niego (εἰς αὐτὸν) zostało stworzone.
Hebr. 1:3Który, będąc blaskiem jego chwały i wyrazem jego istoty i podtrzymując wszystko słowem swojej mocy, dokonawszy oczyszczenia z naszych grzechów przez samego siebie, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach;
Jesteśmy w Konfesji Westminsterskiej, w rozdziale ósmym, w punkcie drugim. Rozważamy, kim jest Chrystus. Artykuł ten ukazuje nam Chrystusa jako Stwórcę, jako wiecznego Syna Bożego, który przyjął ludzką naturę — i jako jedynego Pośrednika między Bogiem a człowiekiem.
Tą Bożą osobą, która uczyniła świat,podtrzymuje i kieruje wszystkimi stworzonymi rzeczami, jest Syn Boży — druga osoba Trójcy Świętej. On jest prawdziwym i wiecznym Bogiem, tej samej co Ojciec substancji i równy Jemu. To On, kiedy wypełnił się czas, przyjął na siebie naturę człowieka ze wszystkimi jej istotnymi cechami i powszechnymi słabościami, z wyjątkiem grzechu. Został poczęty w łonie Marii Dziewicy z jej substancji przez Ducha Świętego. Dwie pełne, doskonałe i różne natury — boska i ludzka — zostały nierozdzielnie połączone w jednej osobie, bez przemiany jednej natury w drugą i bez ich pomieszania. Tak więc Syn Boży jest teraz zarówno prawdziwym Bogiem, jak i prawdziwym człowiekiem, a mimo to jednym Chrystusem, jedynym Pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem. [1]
Poznajmy głębiej naturę i atrybuty Syna Bożego oraz Jego cudowne dzieło stworzenia i utrzymywania wszechświata przy istnieniu.
Kol. 2:9Gdyż w nim mieszka cieleśnie cała pełnia Bóstwa.
2 Kor. 5:19Bóg bowiem był w Chrystusie, jednając świat z samym sobą, nie poczytując ludziom ich grzechów, i nam powierzył to słowo pojednania.
Jesteśmy w Konfesji Westminsterskiej, w rozdziale ósmym, w punkcie trzecim. Rozważamy naturę i kwalifikacje Chrystusa jako Pośrednika i Poręczyciela.
Pan Jezus w swojej ludzkiej naturze zjednoczonej z boską został uświęcony i namaszczony Duchem Świętym bez miary, mając w sobie wszystkie skarby mądrości i poznania. W którym upodobało się Ojcu, aby zamieszkała wszelka pełnia, aby będąc świętym, niewinnym, nieskalanym oraz pełnym łaski i prawdy, mógł być w pełni przygotowany do wykonywania urzędu Pośrednika i Poręczyciela. Którego urzędu nie podjął się sam, lecz został do niego posłany przez swego Ojca, który oddał w Jego ręce wszelką władzę i sąd i dał Mu polecenie, aby je wykonywał. [1]
Interesującymi nas obszarami teologii będą unia hipostatyczna opisująca zasady współistnienia dwóch natur w Chrystusie, namaszczenie Chrystusa, pełnia mądrości obecna w Synu Bożym, oraz Jego kwalifikacje do sprawowania urzędu Pośrednika i Poręczyciela.
Na nasze nauczanie oprzemy na Słowie Bożym, podsumowując je wykładem z Większego Katechizmu Westminsterskiego.