Pozycja Reformowana

Jan 6:39 A to jest wola Ojca, który mnie posłał, abym nie stracił nic z tego wszystkiego, co mi dał, ale abym to wskrzesił w dniu ostatecznym.

Tematem tego wykładu jest wytrwanie świętych. Pozycja Reformowana wyznaje biblijną prawdę o nienaruszalnej i niemożliwej do sfrustrowania woli Bożej, z godnie z którą Chrystus nie może utracić nikogo z ludzi, którzy zostali Mu przekazani przez Ojca aby ich odkupił. Chrystus w Dniu Sądu Ostatecznego wskrzesi ku życiu wiecznemu każdego, za kogo oddał swoje życie na krzyżu.  Pozycja Reformowana zatem jest taka, że Bóg wie obiektywnie, kto wytrwa do końca, ponieważ Chrystus jest gwarantem tego wytrwania. Ale wierzymy także, że sam zbawiony ma subiektywną pewność wytrwania co do siebie samego jak i co do Braci.

Obiektywna pewność Boga wynika z jego dekretu predestynacji, w którym Bóg zadecydował o naszym wytrwaniu.

Subiektywna pewność oparta jest o Boże obietnice przymierza potwierdzone w Ewangelii oraz wzmocnione przez adekwatną do uświęcenia praktykę życia.

Obiektywna pewność wytrwania

Pozycja reformowana jest taka, że Bóg, obiektywnie zbawiając człowieka, uczynił to skutecznie. Jesteśmy ożywieni dzięki Duchowi Świętemu, włączeni do ciała Chrystusa i do przymierza Chrystusowego, które jest przymierzem jednostronnym – wszystkie warunki tego przymierza spełnia Bóg, nie człowiek. W związku z tym otrzymujemy niezniszczalny dar wiary, a Bóg w ten sposób strzeże swoje wybrane dzieci, aby nie utracić żadnego z nich. To Bóg instrumentalnie, przez wiarę, strzeże nas nie tylko przed zewnętrznymi wrogami, ale też przed naszymi upadłymi, wciąż cielesnymi naturami. Bóg strzeże, ponieważ człowiek nie może ustrzec się sam – to Bóg musi nas ustrzec.

W pierwszym rozdziale 1 Listu Piotra czytamy, że wszelkie dziękczynienie należy się Bogu, który według swego wielkiego miłosierdzia zrodził nas na nowo. Najważniejszy jest tu werset 5: jesteśmy strzeżeni mocą Boga przez wiarę. Boże strzeżenie polega zatem na tym, że Bóg daje nam wiarę, która jest Jego darem. Jesteśmy uzdolnieni do wierzenia poprzez odrodzenie, ale jednocześnie wiara jest konsekwentnie darem Bożym i Jego działaniem w nas. I moc Boża strzeże nas przez wiarę do czasu ostatecznego, do osiągnięcia dziedzictwa:

1 Piotra 1:3-5 3. Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa, który według swego wielkiego miłosierdzia zrodził nas na nowo do żywej nadziei przez wskrzeszenie Jezusa Chrystusa z martwych; 4. Do dziedzictwa niezniszczalnego i nieskalanego, i niewiędnącego, zachowanego w niebie dla was; 5. Którzy jesteście strzeżeni mocą Boga przez wiarę ku zbawieniu, przygotowanemu do objawienia się w czasie ostatecznym.

Środkiem do zachowania wybranych jest wiara – niezniszczalna wiara, która jest Bożym darem i Bożym działaniem. Bóg działa w nas przez wiarę, zachowując nas do samego końca, abyśmy osiągnęli Boże dziedzictwo, które obiecał nam w swoim przymierzu. Tak naucza List do Kolosan w rozdziale drugim:

Kol. 2:12 Pogrzebani z nim w chrzcie, w którym też razem z nim zostaliście wskrzeszeni przez wiarę, która jest działaniem Boga, który go wskrzesił z martwych.

Efez. 1:19-20 19. I czym jest przemożna wielkość jego mocy wobec nas, którzy wierzymy, według działania potęgi jego siły. 20. Okazał ją w Chrystusie, gdy go wskrzesił z martwych i posadził po swojej prawicy w miejscach niebiańskich;

Konsekwentnie, jak mówi List do Rzymian, wszystko współdziała dla dobra nas, którzy miłujemy Boga, bo jesteśmy powołani według postanowienia Boga. Mamy tu złoty łańcuch zbawienia. Przeznaczenie, „aby stali się podobni do obrazu jego Syna”, mówi o uświęceniu. Od początku, od predestynacji, aż po uwielbienie ten złoty łańcuch jest nienaruszalny. Dlatego od wersetu 31 następują pytania retoryczne: jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam? Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Odpowiedź brzmi: nikt. Dlaczego? Ponieważ Bóg jest tym, który nas usprawiedliwia:

Rzym. 8:28-33 28. A wiemy, że wszystko współdziała dla dobra tych, którzy miłują Boga, to jest tych, którzy są powołani według postanowienia Boga. 29. Tych bowiem, których on przedtem znał, tych też przeznaczył, aby stali się podobni do obrazu jego Syna, żeby on był pierworodny między wieloma braćmi. 30. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał, tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych też uwielbił. 31. Cóż więc na to powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam? 32. On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale wydał go za nas wszystkich, jakże nie miałby z nim darować nam wszystkiego? 33. Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Bóg jest tym, który usprawiedliwia.


Subiektywna pewność osobistego wytrwania

Czy możemy mieć pewność ostatecznego zbawienia? Oczywiście Bóg wie, kto jest zbawiony, i Bóg zachowuje nas przez wiarę. Bóg ma swój wybrany lud i nie ma co do niego żadnych wątpliwości. Pytanie jednak brzmi: czy my możemy mieć pewność wybrania, pewność naszego zbawienia i pewność wytrwania w wierze? Czy człowiek może wiedzieć, że wytrwa? Oczywiście, że tak – jak najbardziej. Pewność wytrwania jest podstawą pewności zbawienia. Jest podstawą i fundamentem zbawczej wiary. Niepewność natomiast oznacza chwiejną wiarę lub jej brak.

List do Hebrajczyków w rozdziale 11 mówi, że wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy. A czego się spodziewamy? Przecież tego, że wytrwamy aż do końca. Wiara jest też przekonaniem co do tego, czego nie widzimy. Nie widzimy jeszcze dziedzictwa, ale jesteśmy przekonani, że je osiągniemy:

Hebr. 11:1 A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, i przekonaniem co do tego, czego nie widzimy.

Apostoł Jan również dowodzi, że treść teologii jego pierwszego listu ma na celu wzbudzenie rozumnej pewności zbawienia – zrozumienia tego, że jesteśmy na pewno zbawieni i że na pewno wytrwamy. Zbawiony, znając zdrową doktrynę, przez rozumną wiarę wie, że jest przeznaczony do zbawienia, a zatem że to wytrwanie jest mu pisane. Słowa „to napisałem wam” odnoszą się do całej teologii zawartej w czterech poprzednich rozdziałach i w części piątego. Cała ta teologia ma za zadanie przekonać nas, abyśmy wiedzieli, że mamy życie wieczne. To jest właśnie nasza pewność wytrwania:

1 Jana 5:13 To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie życie wieczne i abyście wierzyli w imię Syna Bożego.

David Engelsma, podsumowując w swojej książce o pięciu punktach kalwinizmu temat pewności wytrwania, pisze:

„Każdy z nas otrzymuje zapewnienie wybrania przez przyjście do Chrystusa, to znaczy przez wiarę w Niego. Że to jest jedyny sposób, aby być pewnym wybrania, Jezus naucza, kiedy łączy wybranie i wiarę, co też czyni. Ponieważ wiara jest całkowicie pewnym owocem wybrania, każdy, kto wierzy z serca, jest całkowicie pewny swego wybrania. Sama wiara jest zapewnieniem łaskawego zbawienia, zakorzenionego i ugruntowanego w bezwarunkowym wybraniu. Wiara jest również dowodem wybrania: nikt nie mógłby ani nie chciałby uwierzyć, gdyby Bóg nie dał go Jezusowi”. [1]

Takie jest znaczenie tego cytatu: nikt nie może uwierzyć, jeśli Bóg nie dał go Jezusowi. Tak więc człowiek może wiedzieć, że wytrwa do końca, ponieważ ma wiarę, a wiara przekonuje go, że jest ona jego złączeniem z Bogiem, który zachowuje go aż do samego końca.
.


Subiektywna pewność wytrwania Braci

Skoro mogę wiedzieć, że ja wytrwam, czy mogę wiedzieć, że wytrwa w wierze także mój brat obok mnie? Oczywiście, że tak. Dowodzi tego wiara wyznawana i potwierdzona życiem. Paweł ogłasza tę wielką prawdę w 1 Liście do Tesaloniczan, w którym wskazuje na kryteria oceny. Są to odpowiednio:

1) wiara w Słowo,
2) pełne przekonanie,
3) naśladownictwo Chrystusa,
4) wytrwanie w prześladowaniach.

Zauważmy, że dar wytrwania jest tym darem, który przetrwa każde prześladowanie. Pierwszy rozdział listu zaczyna się od wybrania – wszystko jest więc zakorzenione w elekcji:

1 Tes. 1:4-6 4. Wiedząc, umiłowani bracia, że zostaliście wybrani przez Boga; 5. Gdyż nasza ewangelia nie doszła was tylko w słowie, ale także w mocy i w Duchu Świętym, i w pełnym przekonaniu. Wiecie bowiem, jacy byliśmy wśród was z waszego powodu. 6. I wy staliście się naśladowcami naszymi i Pana, przyjmując słowo pośród wielkiego ucisku, z radością Ducha Świętego;

Wytrwanie we wszystkich prześladowaniach ze względu na wiarę oraz dobra praktyka – to wszystko są dla nas dowody, że człowiek rzeczywiście jest przeznaczony do zbawienia i musi wytrwać do końca.

Podobnie naucza Jakub: dowodem zbawienia dla osób trzecich są dobre uczynki grzesznika. Dobre uczynki wypływające z wiary są dla obserwujących zapewnieniem o rzeczywistości odkupienia tego, kto ich dokonuje. Chodzi o to, że człowiek odkupiony musi wytrwać. Ten, kto obok wyznania wiary dokonuje dobrych uczynków i właściwie się zachowuje, musi wytrwać do samego końca. W drugim rozdziale Listu Jakuba czytamy o ofiarowaniu Izaaka. Była to wielka próba – Abraham musiał ofiarować syna, co do którego Bóg powiedział, że wzbudzi przez niego potomstwo liczne jak piasek. Dla obserwatora Abraham wytrwał w wierze, co oznaczało, że poddał się Bogu i z całą pewnością wytrwa w wierze do końca:

Jakuba 2:21-22 21. Czy Abraham, nasz ojciec, nie został usprawiedliwiony z uczynków, gdy ofiarował Izaaka, swego syna, na ołtarzu? 22. Widzisz, że wiara współdziałała z jego uczynkami i przez uczynki wiara stała się doskonała.

Konsekwentnie apostoł stawia tezę: poznanie zbawienia, a zatem i wytrwania, dokonuje się przez obserwację uczynków oraz wiary. Mówimy tu o osobach trzecich. Uczynki nie są podstawą usprawiedliwienia – chodzi o ich obserwację. Jest to więc ortodoksja teologiczna (wyznanie) i ortopraksja (działanie wynikające z wyznania):

Jakuba 2:24 Widzicie więc, że człowiek zostaje usprawiedliwiony z uczynków, a nie tylko z wiary.

Jeśli ktoś jest usprawiedliwiony, musi osiągnąć zbawienie, ponieważ usprawiedliwienie jest wieczne – nie może przestać być usprawiedliwieniem. Pewność zbawienia i wytrwania do końca nie jest żadną zarozumiałością, lecz istotą samej wiary. Wiara reformowana nie jest nadzieją na łaskę, lecz pewnym i stałym poznaniem Bożej życzliwości wobec nas, opartym na darmowej obietnicy w Chrystusie. Rzym naucza czegoś przeciwnego: uczynił z niepewności cnotę, a arminianizm z pewności – iluzję zawieszoną na chwiejnej woli. Tymczasem Pismo i Reformatorzy uczą, że dziecko Boże może i powinno wiedzieć, iż jest zbawione i że wytrwa do samego końca, choć wiara ta w obecnym życiu walczy z resztkami niedowiarstwa.
.


Wytrwanie a wątpliowści według Kalwina

Co do wytrwania Jan Kalwin pisze:

„W samych wybranych [Bóg] wszczepia żywy korzeń wiary, tak że wytrwają aż do końca”. [2]

„Jakkolwiek słabi byśmy nie byli, nasze zbawienie nie jest niepewne, ponieważ podtrzymywane jest mocą Boga”. [3]

„Tak oto pobożny umysł, jakkolwiek bardzo byłby wzburzony i rozdarty, w końcu wznosi się ponad wszelkie trudności”. [4]

Jako Reformowani wyznajemy, że chrześcijanin może być rozdarty wewnętrznie i przygnębiony, a jego wiara może podupaść z powodu cielesności, ale nie jest możliwe, aby Bóg utracił kogokolwiek z tych, za których Chrystus oddał życie. Wytrwanie jest zatem koniecznością.

O rozdarciu człowieka, który podupada w wierze i może mieć pewne wątpliwości, Kalwin pisze:

„Pobożne serce odczuwa w sobie podział, ponieważ jest częściowo nasycone słodyczą z rozpoznania Bożego dobra, częściowo zamartwia się gorzkością od jego żałosnego stanu; częściowo opiera się na obietnicy Ewangelii, częściowo drży z powodu dowodów własnej nieprawości; częściowo cieszy się oczekiwaniem życia, częściowo drży z powodu śmierci. Ta zmienność wynika z niedoskonałości wiary, ponieważ w obecnym życiu nigdy nie idzie nam tak dobrze, abyśmy zostali całkowicie wyleczeni z choroby niewiary i całkowicie wypełnieni przez wiarę”. [5]

Z jednej strony mamy działanie nowej, odrodzonej natury, a z drugiej daje o sobie znać stara natura. Jest to ogromne pocieszenie, ponieważ każdy z nas ma swoje momenty zwątpienia. Każdy może zadać sobie pytanie, czy wytrwa do końca, ale nie powinniśmy popadać w grzech zwątpienia, ponieważ jest ono po prostu pozostałością cielesności. Duchowy człowiek, który odnawia się każdego dnia, choć stary, cielesny podupada i niszczeje, ostatecznie zwycięża, a nasza wiara zostaje zachowana.
.


Pozycja heretycka

Doktryna o pewności wytrwania świętych jest jedną z najbardziej znienawidzonych przez świat kościelniczy doktryn chrześcijańskich. Fałszywy kościół nienawidzi jej, a nauczanie Chrystusa o pewności wytrwania świętych jest negowane przez synagogę szatana. Błąd synagogi szatana – czytaj: Arminianizmu i rzymskiego katolicyzmu – wynika z przyjęcia kilku przesłanek.

Po pierwsze, że Chrystus umarł za wszystkich ludzi, a nie tylko za wybranych. Konsekwentnie wszyscy są więc zbawieni.

Po drugie, choć wszyscy są zbawieni, to jednak niektórzy idą na zatracenie – przyzna to każdy katolik i Arminianin. Być może niektórzy z nich już tego nie przyznają, ale większość tak. To zaś oznacza, że różnica między tymi, którzy pójdą do nieba, a tymi, którzy pójdą do piekła, leży nie w Bogu, który przecież zbawił wszystkich, ale w człowieku, który może i musi skorzystać ze zbawienia. Zbawienie staje się w tym systemie potencjalną ofertą.

Po trzecie, możliwość skorzystania z oferty Ewangelii, z oferty zbawienia, wynika z istnienia rzekomej wolnej woli.

Zatem powszechne odkupienie oraz ludzki wybór zgodny z wolną wolą prowadzą do wniosku, że tak jak zbawienie zależy od człowieka, tak też jego utrata. Człowiek staje w centrum swojego uwielbienia. Człowiek, który wie, że wytrwanie zależy tylko od niego – choć mówi, że dzieje się to zgodnie z Bożą łaską, to jednak ostateczna decyzja należy do niego – musi odebrać Bogu chwałę.
.

Rzym

Jeśli chodzi o Rzym, istnieje kilka fragmentów bluźnierczego katechizmu tej zbrodniczej organizacji, tej sekty, która nie tylko wymordowała ogromne rzesze ludzi, ale także prowadzi na zatracenie miliardy. W punkcie 162 Katechizmu kościoła katolickiego czytamy, że wiara jest darem danym człowiekowi przez Boga, ale można ten dar utracić. Jeśli zaś człowiek może utracić wiarę, to znaczy, że może stracić zbawienie:

„Wiara jest darem danym człowiekowi przez Boga. Ten nieoceniony dar możemy utracić.”. [6]

Bluźnierczy katechizm w punkcie 1420 mówi, że przez sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego człowiek otrzymuje nowe życie w Chrystusie, ale to nowe życie dziecka Bożego może ulec osłabieniu, a nawet można je utracić przez grzech. Czyli człowiek ożywiony przez Boga, odpowiednio grzesząc, staje się po prostu martwy duchowo:

„Przez sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego człowiek otrzymuje nowe życie w Chrystusie. …To nowe życie dziecka Bożego może ulec osłabieniu, a nawet można je utracić przez grzech”. [7]

W punkcie 1033 zdefiniowano, o jaki grzech chodzi:

„Umrzeć w grzechu śmiertelnym, nie żałując za niego i nie przyjmując miłosiernej miłości Boga, oznacza pozostać z wolnego wyboru na zawsze oddzielonym od Niego. Ten stan ostatecznego samowykluczenia z jedności z Bogiem i świętymi określa się słowem »piekło«”. [8]

Grzech śmiertelny definiuje konkretnie punkt 1861. Pamiętajmy, że usprawiedliwienie w systemie rzymskim polega na wlaniu sprawiedliwości w człowieka, a ta sprawiedliwość musi być poprawiana przez samego człowieka. Sprawiedliwość wlana jest niewystarczająca do usprawiedliwienia, więc człowiek, grzesząc, musi cały czas nadrabiać dobrymi uczynkami:

„Grzech śmiertelny jest – podobnie jak miłość – radykalną możliwością wolności ludzkiej. Pociąga on za sobą utratę miłości i pozbawienie łaski uświęcającej, to znaczy stanu łaski. Jeśli nie zostanie wynagrodzony przez żal i Boże przebaczenie, powoduje wykluczenie z Królestwa Chrystusa i wieczną śmierć w piekle; nasza wolność ma bowiem moc dokonywania wyborów nieodwracalnych, na zawsze”. [9]

Widzimy zatem, że Rzym jest całkowicie oddany pelagianizmowi – jest to dokładnie to, czego nauczał pelagianizm i semipelagianizm. Sobór Trydencki został zwołany, aby podsumować i przypieczętować rzymskie nauczanie. Przede wszystkim Trydent stwierdza:

„Jeśli ktoś twierdzi, że człowiek raz usprawiedliwiony nie może już więcej grzeszyć ani utracić łaski, a zatem ten, kto upada i grzeszy, nigdy nie był naprawdę usprawiedliwiony – niech będzie wyklęty”. [10]

Kościół rzymski wyklina wszystkich chrześcijan za ich pewność zbawienia. Skoro zaś wyklina pewność zbawienia, musi czegoś nauczać w jej miejsce – i naucza  antytezy:

„Jeśli ktoś twierdzi, że z absolutną i nieomylną pewnością będzie miał wielki dar wytrwania aż do końca, chyba że dowiedział się o tym przez szczególne objawienie – niech będzie wyklęty”. [11]

Ponownie mamy przekleństwo tych, którzy nauczają pewności wybrania i wytrwania. Wszyscy jesteśmy więc przeklęci przez Trydent – dzięki Bogu te przekleństwa nie mają nad chrześcijanami żadnej mocy. Tyle o matce wszystkich wszetecznic, o wielkim Babilonie.
.


Bękarty Rzymu

A co z neo-ewangelikałami, ze światem kościelniczym, ze wszystkimi tymi, którzy nie są Reformowani, a przyjmują nazwę ewangelików czy protestantów? Są to po prostu duchowe bękarty Rzymu, ponieważ potwierdzają doktrynę swojej matki. Pogląd neo-ewangelicki doskonale wyraża następujące twierdzenie, skierowane przeciw biblijnej nauce o wytrwaniu świętych:

„Ten pogląd podważa miłość Bożą, wolność i istotę człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boże. Prowadzi on też do zlekceważenia powagi grzechu i znaczenia walki przeciwko niemu oraz umniejsza łaskę i świętość Bożą, które prowadzą człowieka do żalu i uświęcenia. Dlatego jeśli ktoś jest chrześcijaninem, będzie starał się uzyskać jasność w tej kwestii”. [12]

Zapominają oni, że człowiek po upadku utracił ów obraz i podobieństwo. Skoro wiemy już, jak konsekwentnie neo-ewangelicy popadają w herezję rzymską, zobaczmy, jak nauczają tego konkretni ludzie.

Eugeniusz Gradek, związany z kościołem zielonoświątkowym w Żywcu, pisze:

„Słowo Boże zakłada ewentualność, że człowiek wierzący może się od Boga odwrócić”. [13]

Marian Suski, związany w czasach PRL ze Zjednoczonym Kościołem Ewangelicznym, pisał:

„Człowiek posiada wolną wolę i dlatego może zrezygnować z drogi zbawienia”.
.
„Możliwe jest odpadnięcie od łaski i zbawienia”. [14]

Są to straszne rzeczy. Nic się nie zmienia w świecie neoewangelikalnym – czy współcześnie, czy w czasach Jakuba Arminiusza, czy w czasach PRL głoszona jest ta sama herezja. Herezje o charakterze neoewangelikalnym i pentekostalnym (zielonoświątkowym) opowiadają się za doktryną utracalności zbawienia. Oznacza to, że odrzucają reformowaną koncepcję wytrwania w wierze i zbawieniu – i to właśnie z powodu wyznawanej herezji wolnej woli:

Rola wolnej woli: relacja z Bogiem opiera się na wolnym wyborze. Skoro człowiek może z własnej woli wybrać Boga, może również w sposób świadomy i dobrowolny od Niego odejść, czyli dokonać apostazji. A przecież Pismo mówi: „Nie wy mnie wybraliście, ale ja was wybrałem”.

Jan 15:16 Nie wy mnie wybraliście, ale ja was wybrałem i przeznaczyłem, abyście wyszli i wydali owoc, i aby wasz owoc trwał, i aby Ojciec dał wam to, o cokolwiek poprosicie go w moje imię.

Warunkowość zbawienia: trwanie w stanie zbawienia jest uwarunkowane wiernością i posłuszeństwem Bogu. A przecież Pismo mówi, że przez posłuszeństwo jednego – Chrystusa – wielu stało się sprawiedliwymi. Ci ludzie nie znają Słowa Bożego.

Rzym. 5:19 Jak bowiem przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo jednego wielu stało się sprawiedliwymi.

Co prowadzi do utraty zbawienia: neoewangelicy podkreślają, że zbawienia nie traci się z powodu pojedynczego potknięcia czy grzechu powszedniego, od którego chrześcijanin odwraca się w upamiętaniu – zupełnie jak grzechy lekkie i ciężkie u katolików. Jest to tożsamość doktryny. Utrata zbawienia jest według nich wynikiem świadomego, rozmyślnego i zatwardziałego trwania w grzechu oraz całkowitego zaparcia się wiary. Dodajmy, że wierzą oni, iż może tak postąpić człowiek zbawiony i odrodzony.

Zatem neo-ewangelicy opierają swoją soteriologię, czyli naukę o zbawieniu, na fundamentach Arminianizmu, gdzie odpowiedzialność człowieka za trwanie w relacji z Chrystusem odgrywa kluczową rolę w jego ostatecznym przeznaczeniu. W ten sposób człowiek staje się współodpowiedzialny za swoje zbawienie – poprzez sprawowanie dobrych uczynków wynikających z woli i chęci wytrwania. Dlatego zbawienie według Arminian zależy od tego, który chce, i od tego, który zabiega, ale już nie od Boga, który okazuje miłosierdzie. Jest to zupełnie przekręcone znaczenie świętego tekstu, który brzmi dokładnie odwrotnie:

Rzym. 9:16 A więc nie zależy to od tego, który chce, ani od tego, który zabiega, ale od Boga, który okazuje miłosierdzie.


Arminiusz i jego dziedzictwo

Arminianizm, przypomnijmy, był atakiem na Ewangelię, odpartym przez Synod w Dort w latach 1618–1619. Jakub Arminiusz, przyjmując naukę o „środkowej wiedzy Boga” od jezuity Luisa de Moliny, który wymyślił ją właśnie po to, aby obalić doktrynę Reformowaną, dowodził, że Bóg daje wszystkim ludziom wolną wolę, a wyboru do zbawienia dokonuje na podstawie hipotetycznie przewidzianej wiary grzesznika, którą ten sam w sobie wzbudza. „Hipotetycznie” oznacza, że Bóg może się w swojej „środkowej wiedzy” pomylić – zdarza się to niezbyt często, ale jednak może się zdarzyć. Bóg się myli.

Herezja Arminiusza została zwalczona na synodzie, ale tylko powierzchownie. Tysiące apostatów, nominalnych członków kościołów Reformowanych, którzy zostali do nich włączeni mocą dekretów królewskich, tak naprawdę nigdy jej nie porzuciło. Była ona bliska ich sercu, ponieważ człowiek nieodrodzony z całej siły pragnie w jakiś sposób przyczynić się do swojego zbawienia. Ostatecznie herezja ta została na nowo rozpalona przez nauczanie Johna Wesleya, który na podstawie Arminianizmu stworzył metodyzm, prowadząc do kolejnych podziałów i oficjalnej apostazji wielu denominacji.

Obecnie herezja utracalności zbawienia, czyli braku wytrwania, jest dominującym poglądem kościelniczym, a ci, którzy się z nim nie zgadzają, uznawani są za heretyków i apostatów – za ludzi dziwnych, niemal wyjątkowe dziwadła. Dodajmy, że ponieważ jest to doktryna zgodna z nauczaniem Rzymu, stanowi ona doskonałą platformę ekumenicznego porozumienia między papistami a ich duchowymi bękartami, neoewangelikami.
.


Sąd nad odstępczym kościołem

Doktryna niepewności zbawienia jest tak naprawdę Bożym sądem nad odstępczym kościołem. Sąd ten jest doczesny i wieczny.

Doczesny, ponieważ prowadzi do wielkiej trwogi i szaleństwa wynikającego z obawy o niewystarczalność dobrych uczynków i wiary ku zbawieniu – człowiek żyje w stałej niepewności i trwodze.

Jest to też sąd wieczny, najgorszy, ponieważ odrzucając wystarczalność krzyża Chrystusa, doktryna niepewności wytrwania prowadzi do legalizmu dobrych uczynków i legalizmu aktów woli jako podstawy usprawiedliwienia grzesznika w oczach Bożych. W tym systemie – zarówno rzymskim, jak i neo-ewangelikalnym – zasługa Chrystusa nie jest podstawą usprawiedliwienia.

Tu jednak pewna uwaga: Rzym jest bliżej prawdy niż neo-ewangelicy. Rzym uznaje, że zasługi Chrystusa są częścią podstawy usprawiedliwienia w oczach Bożych, a zasługi człowieka – drugą częścią. Neoewangelicy natomiast w ogóle odrzucają zasługi Chrystusa jako podstawę i uznają, że to ich własna wiara jest podstawą ich usprawiedliwienia w oczach Bożych. Jest to zatem przeklęta doktryna z piekła rodem.

Posłuchajmy teraz Konfesji Westminsterskiej – śmiałego i zarazem historycznego głosu ortodoksyjnego chrześcijaństwa, który obala rzymski katolicyzm i neoewangelikalizm biblijnym argumentem. Przeczytajmy Konfesję Westminsterską 17.1:
.


Konfesja Westminsterska 17.1

I. Święci, których Bóg przyjął w umiłowanym Chrystusie, są rzeczywiście powołani i uświęceni przez Jego Ducha. Nie mogą oni ani całkowicie, ani ostatecznie odpaść od stanu łaski, lecz z pewnością wytrwają w łasce do końca i będą zbawieni na wieki.[a]

Na co powołuje się nasza Konfesja? Po pierwsze na Ewangelię Jana w rozdziale 10:

Jan 10:28-29 28. A ja daję im życie wieczne i nigdy nie zginą ani nikt nie wydrze ich z mojej ręki. 29. Mój Ojciec, który mi je dał, większy jest od wszystkich i nikt nie może wydrzeć ich z ręki mego Ojca.

Ktoś powie: ale sam mogę wydrzeć się z ręki Ojca. Nieraz rysuje się taki obrazek: duża ręka, rzekomo reprezentująca Boga, i mały człowiek, który trzyma się Pana Boga za palec. To nie jest biblijny obraz. Obraz biblijny jest taki, że Bóg trzyma w swojej ręce całego człowieka, nikt z zewnątrz nie może go wyrwać, a człowiek jest mocno trzymany w ręku przez Pana Boga. W jaki sposób Bóg strzeże swoich wiernych? W Liście do Filipian czytamy, że to Bóg kończy w nas dzieło zbawienia, nie człowiek:

Filip. 1:6 Będąc tego pewien, że ten, który rozpoczął w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Jezusa Chrystusa.

1 List Piotra mówi nam, że jesteśmy strzeżeni mocą Boga przez wiarę ku zbawieniu, a w wersecie 9 – że otrzymujemy koniec naszej wiary, czyli zbawienie dusz:

1 Piotra 1:5 Którzy jesteście strzeżeni mocą Boga przez wiarę ku zbawieniu, przygotowanemu do objawienia się w czasie ostatecznym.

1 Piotra 1:9 Otrzymując koniec waszej wiary – zbawienie dusz.

Jak możemy umocnić nasze powołanie i wybranie? Rozumiejąc naszą wiarę:

2 Piotra 1:10 Dlatego, bracia, tym bardziej starajcie się umocnić wasze powołanie i wybranie. To bowiem czyniąc, nigdy się nie potkniecie.

1 Jana 3:9 Każdy, kto się narodził z Boga, nie popełnia grzechu, bo jego nasienie w nim pozostaje i nie może grzeszyć, gdyż narodził się z Boga.

Jest to odniesienie do nowej natury człowieka. Ten nowy człowiek nie może grzeszyć i musi zostać przeniesiony do nieba, a stary człowiek po prostu pójdzie do grobu. W czasie sądu ostatecznego otrzymamy nasze odnowione ciała – te same ciała, a jednak już nie takie same: będziemy w naszych ciałach, ale w ciałach uwielbionych. Przeczytajmy teraz Konfesję Westminsterską 17.2:
.


Konfesja Westminsterska 17.2

II. Wytrwanie świętych nie zależy od ich własnej wolnej woli, lecz od niezmienności decyzji o wybraniu, która z kolei zależy od niezależnej i niezmiennej miłości Boga Ojca,[a] od skuteczności zasług i orędownictwa Jezusa Chrystusa oraz jedności świętych z Nim,[b] od przyrzeczenia Bożego, od niezmiennego charakteru świętych, w których mieszka Duch Święty, od Bożej natury, której są uczestnikami[c] i wreszcie od warunków przymierza łaski.[d] Wszystkie te czynniki gwarantują pewność i niezawodność wytrwania świętych.[e]

[a] Wytrwanie świętych nie zależy od ich własnej wolnej woli, lecz od niezmienności decyzji o wybraniu, która z kolei zależy od niezależnej i niezmiennej miłości Boga Ojca,

Rzeczywiście Bóg dokonuje tego dzieła nie ze względu na nas, lecz ze względu na siebie. Mówi nam o tym Jeremiasz w rozdziale 31. Bóg przyciąga nas do siebie z powodu swojej miłości, a nie z powodu tego, co my robimy. Ponieważ Bóg miłuje nas wiecznie, wiecznie nas do siebie przyciąga. A ponieważ jest to miłość doskonała, jest to doskonałe przyciąganie, któremu nie można się oprzeć:

Jer. 31:3 Powiedz: Dawno PAN mi się ukazał, mówiąc: Owszem, umiłowałem cię wieczną miłością, dlatego przyciągam cię swoim miłosierdziem.

W 2 Liście do Tymoteusza czytamy o tych, którzy pobłądzili w sprawie prawdy. Istnieją więc heretycy, którzy będą starali się odwieść ludzi od wiary. Ale werset 19 mówi: „Mimo to fundament Boży stoi niewzruszony”. Z jednej strony widzimy, że Bóg zna wszystkich, którzy należą do Niego, dlatego nikt nie może zostać utracony, a z drugiej strony Bóg wzywa do porzucenia nieprawości – co musi się stać, ponieważ Bóg działa w każdym wierzącym przez wiarę:

2 Tym. 2:18-19 18. Którzy pobłądzili w sprawie prawdy, mówiąc, że zmartwychwstanie już nastąpiło, i wywracają wiarę niektórych. 19. Mimo to fundament Boży stoi niewzruszony, mając taką pieczęć: Zna Pan tych, którzy należą do niego, oraz: Niech odstąpi od nieprawości każdy, kto wzywa imienia Chrystusa.

[b] od skuteczności zasług i orędownictwa Jezusa Chrystusa oraz jedności świętych z Nim,

Nasze wytrwanie w wierze zależy nie od nas, ale od zasług Chrystusa. Zauważmy na przykład, że Chrystus jako Orędownik wstawiał się za Piotrem. Skoro Chrystus był Orędownikiem Piotra i prosił przed Bogiem za jego wiarę, aby nie ustała, rozumiemy, że Chrystus wstawia się w identyczny sposób za nami wszystkimi. Chrystus prosi w naszym imieniu, aby nasza wiara nigdy się nie skończyła, a Bóg zawsze wysłuchuje swojego Syna – nie ma takiej możliwości, aby Go nie wysłuchał. Innymi słowy: nasza wiara nie może ustać:

Łuk. 22:32 Lecz ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara. Ty zaś, gdy się nawrócisz, utwierdzaj swoich braci.

Następnie Jezus Chrystus jako Orędownik wstawia się do Ojca, aby zachował tych, których Mu dał:

Jan 17:11 A nie jestem już na świecie, ale oni są na świecie, a ja idę do ciebie. Ojcze święty, zachowaj w twoim imieniu tych, których mi dałeś, aby byli jedno jak i my.

Wyobraźmy sobie teraz, że Bóg nie wysłuchuje tej modlitwy, nie zachowuje nas przy sobie, a my odpadamy od wiary. Cóż to za Bóg? Cóż to za Pośrednik? To właśnie jest pośrednik arminiański – heretycki, fałszywy Chrystus. W wersecie 24 tego samego rozdziału czytamy:

Jan 17:24 Ojcze, chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną tam, gdzie ja jestem, aby oglądali moją chwałę, którą mi dałeś, ponieważ umiłowałeś mnie przed założeniem świata.

Miłość, którą Ojciec umiłował Syna przed założeniem świata, jest podstawą naszego wytrwania. To bardzo ciekawe: nie nasza postawa, nie nasze zasługi, ale miłość Ojca do Syna jest podstawą, czyli przyczyną naszego wytrwania, abyśmy oglądali chwałę Bożą. Chrystus nie po to cierpiał, aby utracić rzekomo zbawionych przez siebie ludzi i aby poszli do piekła, ale aby oglądali Jego chwałę. Chrystus modli się dokładnie: chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną tam, gdzie jestem. Gdzie? W niebie, w chwale. Skoro Chrystus chce, a Ojciec miłuje Syna przed założeniem świata miłością doskonałą, ta wola Syna nie może zostać udaremniona.

Stąd czytamy w Liście do Hebrajczyków, że Chrystus może całkowicie zbawić tych, którzy przez Niego przychodzą do Boga. Dlaczego w ogóle wytrwamy do samego końca? Ponieważ Chrystus zawsze żyje i wstawia się za nami. Jest to doskonała funkcja Jego jako Arcykapłana. Chrystus, wstawiając się za nami, sprawia, że musimy wytrwać. To wstawiennictwo jest podstawą naszego wytrwania:

Hebr. 7:25 Dlatego też całkowicie może zbawić tych, którzy przez niego przychodzą do Boga, bo zawsze żyje, aby wstawiać się za nimi.

Dalej, w rozdziale 9 tego listu, w wersecie 12, czytamy, że Jezus Chrystus wszedł do Miejsca Najświętszego, zdobywszy wieczne odkupienie. Jeśli krew wołów i kozłów oczyszczała jedynie ciało, o ileż bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego ofiarował Bogu samego siebie bez skazy, oczyści nasze sumienia z martwych uczynków, by służyć Bogu żywemu. Stąd wiemy, że Bóg powołuje nas do wiecznego dziedzictwa, ponieważ Chrystus jest Pośrednikiem, który przez swoją śmierć odkupił nas z naszych występków i wszystkich niegodziwości – wszystkich nas, którzy zostaliśmy powołani, abyśmy otrzymali obietnicę wiecznego dziedzictwa. Nasze wahania, nasze niedowiarstwo, nasze czasowe odstępstwo – to wszystko jest zapłacone krwią Chrystusa:

Hebr. 9:12-15 12. Ani nie przez krew kozłów i cieląt, ale przez własną krew wszedł raz do Miejsca Najświętszego, zdobywszy wieczne odkupienie. 13. Jeśli bowiem krew wołów i kozłów oraz popiół z jałówki, którymi skrapia się nieczystych, uświęca aż do oczyszczenia ciała; 14. To o ileż bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego ofiarował Bogu samego siebie bez skazy, oczyści wasze sumienie z martwych uczynków, by służyć Bogu żywemu? 15. I dlatego jest pośrednikiem nowego testamentu, ażeby przez śmierć poniesioną dla odkupienia występków, popełnionych za pierwszego testamentu, ci, którzy zostali powołani, otrzymali obietnicę wiecznego dziedzictwa.

W rozdziale 10 czytamy, że jesteśmy uświęceni raz na zawsze. Wyobraźmy sobie teraz, że nie wytrwamy i pójdziemy do piekła. Skoro jesteśmy uświęceni na zawsze, a poszlibyśmy do piekła, to bylibyśmy uświęceni również w piekle. Co za bzdura, co za herezja! Jedną ofiarą Chrystus uczynił doskonałymi na zawsze tych, którzy są uświęceni. Bóg pieczętuje to wszystko przez swojego Syna jako Pośrednika:

Hebr. 10:10 Za sprawą tej woli jesteśmy uświęceni przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.

Hebr. 10:14 Jedną bowiem ofiarą uczynił doskonałymi na zawsze tych, którzy są uświęceni.

Hebr. 13:20-21 20. A Bóg pokoju, który przez krew wiecznego przymierza wyprowadził spośród umarłych wielkiego pasterza owiec, naszego Pana Jezusa; 21. Niech was uczyni doskonałymi w każdym dobrym uczynku, abyście spełniali jego wolę, dokonując w was tego, co miłe w jego oczach, przez Jezusa Chrystusa, któremu chwała na wieki wieków. Amen.

Rzym. 8:33-39 33. Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Bóg jest tym, który usprawiedliwia. 34. Któż potępi? Chrystus jest tym, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który też jest po prawicy Boga i wstawia się za nami. 35. Któż nas odłączy od miłości Chrystusa? Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz? 36. Jak jest napisane: Z powodu ciebie przez cały dzień nas zabijają, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź. 37. Ale w tym wszystkim całkowicie zwyciężamy przez tego, który nas umiłował. 38. Jestem bowiem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani moce, ani teraźniejsze, ani przyszłe rzeczy; 39. Ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie będzie mogło nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Jezusie Chrystusie, naszym Panu.

[c] od przyrzeczenia Bożego, od niezmiennego charakteru świętych, w których mieszka Duch Święty, od Bożej natury, której są uczestnikami

Zauważmy obietnicę Chrystusa: Ojciec da nam innego Pocieszyciela, aby był z nami na wieki. To jest Boża obietnica, że Duch Święty będzie zawsze z nami. Bóg przyrzeka, że da nam Ducha Świętego na zawsze i nigdy nam Go nie odbierze:

Jan 14:16-17 16. A ja będę prosił Ojca i da wam innego (co do Osoby) tego samego rodzaju (co do istoty) Pocieszyciela, aby z wami był na wieki; 17. Ducha prawdy, którego świat nie może przyjąć, bo go nie widzi ani go nie zna. Wy jednak go znacie, gdyż z wami przebywa i w was będzie.

Namaszczenie przez Ducha Świętego pozostaje w nas, mówi nam 1 List Jana:

1 Jana 2:27 Ale to namaszczenie, które otrzymaliście od niego, pozostaje w was i nie potrzebujecie, aby was ktoś uczył. Lecz jak to namaszczenie uczy was o wszystkim, a jest ono prawdziwe i nie jest kłamstwem i jak was nauczyło, tak w nim pozostaniecie.

1 Jana 3:9 Każdy, kto się narodził z Boga, nie popełnia grzechu, bo jego nasienie w nim pozostaje i nie może grzeszyć, gdyż narodził się z Boga.

Jesteśmy zatem upodobnieni do Bożej natury i w związku z tym jesteśmy uczestnikami tego świętego, niezmiennego przymierza – musimy więc wytrwać do końca.

[d] i wreszcie od warunków przymierza łaski.

Dochodzimy do przymierza łaski. Warunkiem przymierza łaski jest nasze wytrwanie – ale to Bóg spełnia ten warunek, nie my. To nie są nasze warunki; są to warunki, które Bóg nałożył na siebie. Bóg sprawia, że nie możemy odejść od wiary, ponieważ daje nam serca, abyśmy od Niego nie odstępowali:

Jer. 32:40 I zawrę z nimi wieczne przymierze, że się od nich nie odwrócę i nie przestanę im dobrze czynić, lecz włożę w ich serca moją bojaźń, aby nie odstępowali ode mnie.

[e] Wszystkie te czynniki gwarantują pewność i niezawodność wytrwania świętych.

Bóg mówi: daję im życie wieczne i nigdy nie zginą. 2 List do Tesaloniczan w rozdziale 3 mówi, że to Pan nas utwierdzi i będzie strzec od złego – Bóg strzeże nas od złego, nie my sami:

Jan 10:28 A ja daję im życie wieczne i nigdy nie zginą ani nikt nie wydrze ich z mojej ręki.

2 Tes. 3:3 Lecz wierny jest Pan, który was utwierdzi i będzie strzec od złego.

Natomiast o apostatach czytamy: wyszli spośród nas, ale nie byli z nas. Gdyby bowiem byli z nas – gdyby byli odrodzeni, gdyby mieli uczestnictwo w świętym przymierzu, w świętej naturze, gdyby mieli Ducha Świętego – zostaliby z nami:

1 Jana 2:19 Wyszli spośród nas, ale nie byli z nas. Gdyby bowiem byli z nas, zostaliby z nami. Lecz wyszli spośród nas, aby się okazało, że nie wszyscy są z nas.

Przeczytajmy teraz Konfesję Westminsterską 17.3:
.


Konfesja Westminsterska 17.3

III. Z rozmaitych powodów – przez pokuszenie szatana i świata, przez ataki pozostającego w wierzących grzechu, przez zaniedbanie środków łaski darowanych im do wytrwania – święci mogą upaść w straszne grzechy[a] i mogą pozostać w nich przez jakiś czas.[b] W ten sposób narażają się na gniew Boży,[c] zasmucając Jego Ducha Świętego;[d] pozbawiają się łask, tracą pociechę,[e] doznają zatwardzenia serca[f] i wyrzutów sumienia,[g] ranią i gorszą innych[h] oraz pozwalają, by dotknęła ich kara.[i]

[a] Z rozmaitych powodów – przez pokuszenie szatana i świata, przez ataki pozostającego w wierzących grzechu, przez zaniedbanie środków łaski darowanych im do wytrwania – święci mogą upaść w straszne grzechy

Rzeczywiście, niejednokrotnie ulegamy pokuszeniom, zaniedbujemy swoje obowiązki, zaniedbujemy posługę i środki łaski. Wszyscy wiemy, że jesteśmy przez Boga obdarowani, ale możemy źle wykorzystywać lub w ogóle nie wykorzystywać tego, co Pan Bóg nam dał. Możemy podupaść. Nikt nie jest od tego wolny. Jeśli ktoś myśli, że mówca, który stoi przed nim, jest wolny od tych rzeczy, tkwi w błędzie. Ja również staczam wielki bój w swoim sercu i w swoim życiu, niejednokrotnie podupadam w wierze i muszę zwracać się do Boga o odpuszczenie, o podniesienie mnie w wierze, aby to wszystko nie straciło swojej mocy i aby służba mogła być kontynuowana. Muszę w pokorze wyznawać jedną rzecz: jestem prochem, nic nie znaczę, nie mam w sobie żadnej mocy – absolutnie nic.

Zobaczmy Ewangelię Mateusza w rozdziale 26. Apostoł Piotr, uznawany za jeden z filarów, zaparł się Chrystusa i upadł w wierze. A jednak, zanim zaparł się Chrystusa, Chrystus powiedział: modliłem się, aby twoja wiara nie ustała – i Chrystus wyprowadził Piotra z tego upadku:

Mat. 26:70 Lecz on wyparł się wobec wszystkich, mówiąc: Nie wiem, o czym mówisz.

Mat. 26:72 I znowu wyparł się pod przysięgą: Nie znam tego człowieka.

Mat. 26:74 Wtedy zaczął się zaklinać i przysięgać: Nie znam tego człowieka. I zaraz zapiał kogut.

[b] i mogą pozostać w nich przez jakiś czas.

Co ciekawe, ludzie, którzy – jak my wszyscy – podupadają, mogą pozostawać w tych stanach przez jakiś czas. Zobaczmy Psalm 51. O jakim przelaniu krwi mowa? Dawid zamordował swojego wiernego oficera Uriasza. Ta historia jest naprawdę ponura: najpierw zbałamucił jego piękną żonę Batszebę, a potem wysłał go z listem we własnej ręce, aby żołnierze porzucili go w czasie bitwy. Był więc winny krwi człowieka absolutnie niewinnego. Przez długi czas ukrywał swój grzech, aż prorok powiedział mu dokładnie, co zrobił. Wtedy Dawid opłakiwał ten grzech i mocno wołał: „Uwolnij mnie od winy za przelanie krwi”. Bóg nie darował mu tego szybko – grzech był jak najbardziej odpuszczony, ale ojcowski gniew był wymierzany przez dłuższy czas. Królestwo zaczęło podupadać, wojna już nigdy nie odstąpiła od domu Dawida, a on sam został przywrócony dopiero po jakimś czasie, gdy doświadczył konsekwencji swojego grzechu, wewnętrznej ruiny:

Psalm 51 (nagłówek) Przewodnikowi chóru. Psalm Dawida, gdy do niego przyszedł prorok Natan po tym, jak on wszedł do Batszeby.

Psalm 51:14 Uwolnij mnie od winy za przelanie krwi, o Boże, Boże mego zbawienia, a mój język będzie wysławiał twoją sprawiedliwość.

[c] W ten sposób narażają się na gniew Boży,

Co dzieje się przez takie grzechy? Zauważmy, że gdy żałoba przeminęła, Dawid posłał po Batszebę i sprowadził ją do domu; została jego żoną i urodziła mu syna. Ale to, co zrobił Dawid, nie podobało się Panu. Było to narażenie się na gniew Boży, który pozostawał nad domem Dawida – i ten dom wiele wycierpiał w następnych latach, właśnie przez wojny:

2 Sam. 11:27 Kiedy żałoba przeminęła, Dawid posłał po nią i sprowadził ją do swego domu. Została jego żoną i urodziła mu syna. Lecz to, co zrobił Dawid, nie podobało się PANU.

Izajasz w rozdziale 64 mówi nam o tej regule. Bóg ma plan łaski dla tych, którzy grzeszą – „lecz będziemy zbawieni” – ale rozgniewa się i będzie wywierał swój gniew. Izajasz mówi tu o ludziach zbawionych: „niszczejemy z powodu naszych nieprawości”. Wierzący Izrael podupadł moralnie i działo się w nim źle; ludzie zostali niemal duchowo zniszczeni i podeptani. Werset 9 jest modlitwą wierzących ludzi: „my wszyscy jesteśmy twoim ludem”. Możemy popaść w straszne grzechy i możemy doświadczać Bożego gniewu – wtedy możemy jedynie prosić, aby Bóg odpuścił nam nasze winy:

Izaj. 64:5 Wychodzisz naprzeciw radosnego i czyniącego sprawiedliwość, i tych, którzy krocząc po twoich drogach pamiętają o tobie. Oto się rozgniewałeś, gdyż grzeszyliśmy ustawicznie, nie krocząc po tych drogach, lecz będziemy zbawieni.

Izaj. 64:7 I nie ma nikogo, kto by wzywał twego imienia i zbudził się, aby się ciebie chwycić. Zakryłeś bowiem swoje oblicze przed nami i sprawiłeś, że niszczejemy z powodu naszych nieprawości.

Izaj. 64:9 Nie gniewaj się, PANIE, tak bardzo i nie pamiętaj o naszych nieprawościach na wieki. Oto spójrz, prosimy, my wszyscy jesteśmy twoim ludem.

[d] zasmucając Jego Ducha Świętego;

W ten sposób zasmucamy Ducha Świętego. Wynika to z prostej rzeczy: Duch Święty może zostać zasmucony przez grzech:

Efez. 4:30 I nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym jesteście zapieczętowani na dzień odkupienia.

[e] pozbawiają się łask, tracą pociechę,

W ten sposób pozbawiamy się również łask i tracimy pociechę. Psalm 51 mówi nam o tym dokładnie. Dawid stracił łaskę radości – nie tyle samą miłość, ile radość i poczucie zbawienia. Prosił o stworzenie w nim czystego serca i o odnowienie ducha prawego. Te rzeczy mówią nam o tragicznej rzeczywistości i konsekwencjach grzechu – tego powinniśmy się wystrzegać:

Psalm 51:8 Daj mi usłyszeć radość i wesele; niech się rozradują kości, które skruszyłeś.

Psalm 51:10 Stwórz we mnie serce czyste, o Boże, i odnów we mnie ducha prawego.

Psalm 51:12 Przywróć mi radość twego zbawienia i wesprzyj mnie duchem ochoczym.

Pieśń nad Pieśniami ukazuje oblubienicę, która zwlekała z otwarciem, a gdy wreszcie otworzyła, umiłowany już odszedł:

Pieśń 5:2-4 2. Ja śpię, ale moje serce czuwa. Oto głos mego umiłowanego, który puka i mówi: Otwórz mi, moja siostro, moja umiłowana, moja gołębico, moja nieskalana. Moja głowa bowiem jest pełna rosy, moje kędziory – kropli nocy. 3. Zdjęłam już swoją suknię, jakże mam ją wkładać? Umyłam swoje nogi, jakże mam je pobrudzić? 4. Mój umiłowany wsunął swoją rękę przez otwór, a moje wnętrze poruszyło się we mnie.

Pieśń 5:6 Otworzyłam mojemu umiłowanemu, lecz mój umiłowany już odszedł i zniknął. Moja dusza zasłabła na jego głos. Szukałam go, ale nie znalazłam, wołałam go, ale mi nie odpowiedział.

Również w Księdze Objawienia, w rozdziale 2, czytamy słowa skierowane do kościoła w Efezie. Kościół ten porzucił swoją pierwszą miłość – przez co? Przez zaniedbanie, przez zaniedbanie posługi:

Obj. 2:4 Ale mam nieco przeciw tobie – że porzuciłeś twoją pierwszą miłość.

[f] doznają zatwardzenia serca

Wtedy tacy wierzący doznają zatwardzenia serca. Zauważmy, że aktywnym podmiotem jest tu Bóg, który to czyni. Nieraz po prostu nie możemy tego uniknąć – mieści się to w ramach naszej grzesznej natury. Stajemy się zuchwali wobec Boga. Słowa „Odwróć się ze względu na twoje sługi” są prośbą o odpuszczenie:

Izaj. 63:17 Czemu, PANIE, pozwoliłeś nam zboczyć z twoich dróg i zatwardziłeś nasze serce, abyśmy się ciebie nie bali? Odwróć się ze względu na twoje sługi, pokolenia twego dziedzictwa.

W Ewangelii Marka w rozdziale 6 czytamy o apostołach, którzy nie zrozumieli cudu z chlebami, gdyż ich serce było odrętwiałe. To był grzech. Nie rozumieli, kim jest Jezus; nie chcieli zrozumieć, że jest On Zbawicielem, który musi przyjść i zbawić przez śmierć. Również na końcu Ewangelii Pan wyrzucał jedenastu apostołom ich niewiarę i zatwardziałość serca. Niewiara prowadzi do zatwardzenia serca:

Marek 6:52 Nie zrozumieli bowiem cudu z chlebami, gdyż ich serce było odrętwiałe.

Marek 16:14 Na koniec ukazał się jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im ich niewiarę i zatwardziałość serca, że nie wierzyli tym, którzy go widzieli wskrzeszonego.

[g] i wyrzutów sumienia,

Właśnie ten grzech prowadzi też do wyrzutów sumienia. Argument jest cały czas ten sam: Bóg wprowadza nas w straszne poczucie winy. Ja nieraz budzę się w nocy i przepraszam Boga za swoje życie, za swoje myśli, za swoje niedowiarstwo, za to, że upadam:

Psalm 32:3-4 3. Gdy milczałem, moje kości schły od moich całodziennych narzekań. 4. We dnie i w nocy bowiem ciążyła na mnie twoja ręka, usychałem jak podczas letniej suszy. Sela.

Psalm 51:8 Daj mi usłyszeć radość i wesele; niech się rozradują kości, które skruszyłeś.

[h] ranią i gorszą innych

Trwanie w takim stanie może prowadzić do ranienia i gorszenia innych. W 2 Księdze Samuela w rozdziale 12 czytamy historię Dawida i jego dziecka z żoną Uriasza, Batszebą. Nasz grzech może dawać wrogom Pana powód do bluźnierstwa – i dlatego ten syn musiał umrzeć:

2 Sam. 12:14 Ponieważ jednak przez ten czyn dałeś wrogom PANA powód, by bluźnili, syn, który ci się urodził, na pewno umrze.

[i] oraz pozwalają, by dotknęła ich kara.

W ten sposób święci pozwalają też, by dotknęła ich kara. Psalm 89 mówi o karaniu rózgą przestępstwa, ale dalszy werset dodaje, że Bóg nie odbierze swojemu ludowi miłosierdzia. To samo mówi nam 1 List do Koryntian: przez Pana jesteśmy karceni, abyśmy nie byli potępieni wraz ze światem:

Psalm 89:31-33 31. Jeśli moje ustawy znieważą, a moich przykazań nie będą przestrzegać; 32. Wtedy ukarzę rózgą ich przestępstwo, a ich nieprawość biczami. 33. Ale nie odbiorę mu mojego miłosierdzia ani nie zawiodę w mojej wierności.

1 Kor. 11:32 Lecz gdy jesteśmy sądzeni, przez Pana jesteśmy karceni, abyśmy nie byli potępieni wraz ze światem.

Konsekwencje grzechu są zatem straszliwe. Nie jest tak, jak nauczają heretycy arminianie, że nasza pewność zbawienia prowadzi do niedbałości w dobrych uczynkach. Zapominają oni, że Bóg swój lud nie tylko usprawiedliwił, ale też uświęca – a nieraz uświęca go dotkliwymi karami, Bożym karceniem. Wierzymy więc, że jesteśmy cały czas pewni naszego zbawienia i że wytrwamy do końca, a jednocześnie wiemy, że Bóg w czasie tej podróży, tej pielgrzymki, będzie nas odpowiednio wychowywał – można powiedzieć nawet: tresował. Jeśli będziemy zachowywać się nierozumnie, Bóg po prostu uczyni swoje.

Miejmy zatem bojaźń Bożą. Żyjmy w uświęceniu, umartwiajmy grzech w ciele, aby nasza pewność wytrwania nie była zachwiana, ale niewzruszona. To Bóg nam to daje – On jest przyczyną tego wszystkiego, a nie my. My do zbawienia wnosimy, jak widzimy, jedynie grzech.

Nauczanie wygłoszone dnia 23.10.2026

Przypisy

[1] David J. Engelsma, Pięć punktów kalwinizmu, s. 24.
[2] Jan Kalwin, Instytuty 3.2.12
[3] Jan Kalwin, Komentarz do 1 Listu Piotra, 1 Piotra 1:5.
[4] Jan Kalwin, Instytuty 3.2.21
[5] Tamże, 3.2.18
[6] Katechizm kościoła katolickiego, 162
[7] Tamże, 1420.
[8] Tamże, 1033.
[9] Tamże, 1861.
[10] Sobór Trydencki, sesja VI, Dekret o usprawiedliwieniu, kanon 23 (1547), źródło.
[11] Tamże, kanon 16 (1547), źródło.
[12] Utracalność zbawienia, chrzescijanie.info.pl, źródło.
[13] Eugeniusz Gradek, Nawróceni czy nienawróceni?, Kościół Zielonoświątkowy w Żywcu, źródło.
[14] Marian Suski, Zbawienie, Zjednoczony Kościół Ewangeliczny, źródło.


Zobacz w temacie