Minuta ciszy….

Jan 8:34 Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, że każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu

Zdawać by się mogło, że luteranie będą zgadzać się z Marcinem Lutrem, przynajmniej teologicznie. Jeśli nie całkowicie, to chociaż w podstawach soteriologii jasno prezentowanej przez Lutra. Luter podstawę i uzasadnienie Reformacji Protestanckiej teologicznie odnajdywał w odrzuceniu doktryny wolnej woli. Teologię braku wolnej woli nazywał zawiasem, na którym obracają się drzwi do teologii Protestanckiej.

“Ponadto udzielam ci [tj. papiście Erazmowi] serdecznej pochwały i uznania z tego jeszcze powodu, że ty sam, w przeciwieństwie do wszystkich innych, zaatakowałeś prawdziwą rzecz, to jest zasadniczą kwestię. …Ty, i tylko Ty, dostrzegłeś zawias na którym wszystko się obraca, i wycelowałeś w krytyczny punkt” [1]

Jasne i klarowne twierdzenie Lutra o konieczności uznania niewolnej woli jest negowane przez współczesnych luteran. Dzięki podstępnej pracy Filipa Melanchtona, autora zmiękczenia stanowiska teologicznego Lutra, po latach współcześni luteranie nie chcą nic z twierdzenia Lutra. Nie chcą doktryny niewolnej woli, gwoli ścisłości, jedynej teologii oddającej całą chwałę Bogu w zbawieniu, Bogu, który czyni wszystko ze względu na siebie samego i swoje imię!

Izaj. 48:11 Ze względu na siebie, na siebie samego, to uczynię, bo jakże miałoby być splugawione moje imię? Przecież mojej chwały nie oddam innemu.

Luteranie chcą czegoś innego. Chcą być odpowiedzialni za swoje zbawienie poprzez uznanie wolnej woli obecnej w każdym człowieku. Jako że Pismo Święte pozostawia nas z mandatem obrony prawdy (Tyt. 1:9-11; Judy 1:7), pokażemy oś sporu Reformatora Lutra z papistą Erazmem. Zaprezentowana luteranom wymiana zdań między Lutrem, ojcem luteranizmu a Erazmem, obrońcą papizmu, została brutalnie zanegowana przez luteran i to w sposób szokujący nawet mało zorientowanego chrześcijanina.

Z całą pewnością twierdzenie „Luter w grobie się przewraca” jest w tym miejscu adekwatne…..


Luter a Erazm

Erazm zgadzał się częściowo z postulatem Reformacji, że człowiek jest w niewoli grzechu, ale dodawał, że nie całkowicie. Mówił, że istnieje zasada w człowieku, która nie jest zdeprawowana przez grzech. Tą zasadą była według Erazma wolna wola człowieka.

Luter kontrargumentował papiście Erazmowi przeciwko wolnej woli opierając się na liczne fragmenty Słowa Bożego. W jednym ze swoich wywodów powołał się na tekst Łukasza

Łuk. 11:20 Ale jeśli ja palcem Bożym wypędzam demony, to istotnie przyszło do was królestwo Boże.

Komentując Ewangelistę zauważył, że tylko Boży palec może uwolnić człowieka z niewoli diabła, o której naucza Jan w 8 rozdziale Ewangelii. A skoro tylko Bóg ma moc wyzwolić z niewoli, to z pewnością tej mocy nie posiada ludzka wola. Nasz Reformator zauważył:

..wolna wola nie będzie niczym innym jak jucznym bydlęciem powożonym przez szatana, nie do uwolnienia inaczej jak tylko tak, że wpierw palcem Bożym diabeł będzie wyrzucony  [2]

Ale ciekawym dla nas argumentem będzie odwołanie Lutra do Teodycei.Teodycea to część teologii stanowiąca o Bożej sprawiedliwości w pełnym zła świecie. Odpowiada na pytanie: jak Bóg może pozostawać sprawiedliwy, skoro świat jest zły? I właśnie opierając się o Bożą sprawiedliwość w złym świecie, Luter obalał Erazma prostym rozumowaniem: jeśli w człowieku znajduje się jakikolwiek pierwiastek dobra (tutaj konkretnie wolna wola), to Bóg byłby niesprawiedliwy wysyłając całego człowieka do piekła, ponieważ wysłałby tam to, co jest dobre. Powinien raczej pozostawić sobie ten pierwiastek przeznaczając go do społeczności ze sobą, ale wtedy Chrystus byłby całkowicie zbyteczny.

Jeśli twierdzenie Erazma byłoby prawdziwe, w takim wypadku aby zachować swoją sprawiedliwość Bóg musiałby oddzielić ten rzekomy, dobry pierwiastek ludzkiej natury przed wysłaniem reszty ludzkiej natury na wieczne męki w piekle:

„…nie ma takiego człowieka, który by nie miał wolnej woli. I chociaż nawet zły człowiek jej nadużywa, to jednak z nauki twojej [t.j. Erazma] wynika, że sama siła nie zostanie stłumiona, tak by do dobrego nie wysilała i wysilać się nie mogła. Jeżeli zaś jest taką, to bez wątpienia jest dobrą, świętą i sprawiedliwą i dlatego nie powinna być potępiona, powinna być oddzielona od człowieka, zasługującego na potępienie. [3]

Absurd takiego rozumowania był dla Lutra oczywistością. Z jednej strony pozbawienie człowieka wolnej woli uczyniłoby z niego bezwolne bydlę i pozbawiło nieśmiertelności, immanentnej części rozumnego stworzenia oraz nadziei życia wiecznego.

To zaś stać się nie może, jeśliby atoli stać się mogło, to człowiek pozbawiony wolnej woli nie byłby już człowiekiem, nie miałby zasług, ale nie byłby też obciążony brakiem zasług, nie byłby potępiony, ale nie byłby też zbawiony, byłby po prostu bydlęciem, już nie nieśmiertelnym. [4]

Z drugiej zaś pozostawiając dobrą wolną wolę w potępionym, Bóg staje się niesprawiedliwy w swoim sądzie a Chrystus w takim rozumieniu teologii staje się zbyteczny. Są to zatem dwie skrajności, możemy dodać, dwa skrajne absurdy teologii wolnej woli, tak wyznawanej przez papistów z czasów Lutra (i współcześnie też) jak i dzisiejszych luteran…

I pozostałoby przy tym, że niesprawiedliwy jest Bóg, który ową dobrą, sprawiedliwą, świętą siłę, która Chrystusa nie potrzebuje, w człowieku i z człowiekiem złym potępia. „ [5]

Luter był bardzo jasny w przekazie. Jeśli rzeczywiście istnieje wolna wola, to Bóg jest niesprawiedliwy, chyba że oddzieli grzesznego człowieka od wolnej woli, co z konieczności czyniłoby z człowieka pozbawione moralności i zdolności wyboru zwierzę. Ponieważ zbawienia wymaga jedynie to co grzeszne, Chrystus nie musiałby umierać za rzekome „dobro” wolnej woli, jaką miałby posiadać każdy człowiek. A ponieważ wola jest częścią natury, natura człowieka siłą rzeczy okazałaby się dobra, nieskażona grzechem, dla której Chrystus Zbawca byłby zbędny.

Gdyż jeśli pogląd o sile wolnej woli nie jest całkowicie pomyłką i rzeczą potępienia godną, lecz przypisuje się jej  świadomość i chęć tego, co jest zacne i dobre, i co do zbawienia należy, to jest ona zdrowa i  Chrystus jako lekarz nie jest jej potrzebny, ani też Chrystus tej części człowieka nie odkupił.  Gdyż na co potrzebna jest światłość i życie ? Jeżeli zaś ta część człowieka nie jest przez  Chrystusa odkupiona, to nie jest odkupione to, co jest w człowieku najlepszego, lecz jest ono  samo przez się dobre i zbawione. A wtedy także Bóg jest niesprawiedliwy, jeżeli tego człowieka  skazuje na potępienie, ponieważ skazuje na potępienie to, co w człowieku jest najlepszym i  zdrowym, to znaczy człowieka niewinnego [6]

W ostateczności Luter wolną wolę przeciwstawia Chrystusowi. Uznaje wolną wolę za alternatywna drogę do Boga, a ponieważ Pismo wyklucza inne drogi obok Chrystusa, nazywa ją drogą prowadzącą do śmierci.

Jan 14:6 Jezus mu odpowiedział: Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze mnie.

Wyznawca wolnej woli kroczy nie drogą Chrystusową, drogą prowadzącą do życia i Boga ale  kroczy drogą ku swojej zagładzie i śmierci! Dla Lutra najwyraźniej wyznawanie wolnej woli było (i słusznie) śmiertelną herezją.

„Następnie, ponieważ Chrystus nazwany jest drogą, prawdą i żywotem, i to w formie przeciwstawienia, iż co nie jest Chrystusem, to nie jest drogą, lecz zbłąkaniem, nie jest prawdą lecz kłamstwem, nie jest żywotem lecz śmiercią, to w takim razie wolna wola, nie będąc ani Chrystusem ani w Chrystusie, z konieczności zawiera w sobie zbłąkanie, kłamstwo = śmierć.” [7]

Podsumowując, zawias, na jakim opiera się Protestancka Reformacja, zgodnie z nauczaniem Pisma Świętego trafnie wyłożonym przez Lutra to od strony negatywnej odrzucenie herezji wolnej woli, od strony pozytywnej uznanie Chrystusa za jedyną drogę. Nie ma tu trzeciej możliwości.
.


Zaprzaństwo luteran

Z argumentacją Lutra mają problem współcześni luteranie (czy też raczej melanchtonianie, odnosząc ich teologię do jej ojca). Odejście od doktryny jest całkowite, używając wcześniejszej ilustracji zawias zniszczony, drzwi wyważone. Posłuchajmy rzeczonych luteran odpowiadających Lutrowi:

Na końcu wpisu jest przeskok logiczny, bo mówisz, że jeżeli wolna wola jest dobrem, to człowiek nie potrzebuje odkupienia. To się nazywa błąd pars pro toto, czyli mylenie części z całością. Wolna wola jest dobrem, ale człowiek czyni z niej zły użytek. Tak samo jak sprawność fizyczna jest dobrem, ale człowiek czyni z niej zły użytek.
.
To, co napisałeś miałoby sens tylko przy uogólnieniu tego do szerszej tezy: jeśli w człowieku jest cokolwiek dobrego, nie może w nim być czegokolwiek złego. Absurd tego rozumowania widać na pierwszy rzut oka.
.
Nauka o całkowitej deprawacji natury ludzkiej moim zdaniem zupełnie nie pasuje do faktów psychologicznych ani socjologicznych. To konstrukcja teoretyczna, która opiera się na błędnej logice oraz na niejasnych pojęciach.
.
Tutaj bardziej się zgadzam z C.S. Lewisem, że to, co mamy w sobie dobrego, i tak ostatecznie jest darem od Boga. 

Rozważmy te argumenty.
.


Refutacja

Współczesnych luteran należy skonfrontować z prostymi faktami

1) Wola zgodnie z Pismem należy do natury, czyli istoty. Prosty na to dowód to Chrystus, który jako jedna osoba posiada dwie wole prawdziwie Boską i prawdziwie ludzką (chyba że luteranie uznają herezję monoteletyzmu za prawdę i wyznają jednowólstwo). Wola człowieka zatem jest częścią jego natury. Pozostaje odpowiedzieć na pytanie, czy ludzka natura jest częściowo, czy całkowicie zdeprawowana? Jeśli wolna wola jest dobrem, koniecznym założeniem będzie częściowa deprawacja i odwrotnie.

2) Mając na uwadze, że wola jest częścią natury oraz zakładając, że wola jest dobra, konsekwentnie natura byłaby w pewien sposób dobra i mogłaby czynić dobro. To jest sprzeczne z Pismem

a) o nieodrodzonych w Piśmie czytamy odniesienie do cielesnej natury. Jakością tej natury jest niezdolność do czynienia dobra.

Rzym. 3:12 Wszyscy zboczyli z drogi, razem stali się nieużyteczni, nie ma nikogo, kto by czynił dobro, nie ma ani jednego.

Gdyby „dobra wolna wola” mogła czynić dobro, istniałby ktoś, kto czyni dobro. Ale w LIście do Rzymian o czyniących dobro czytamy, że nie ma ani jednego” – nawet w najmniejszej części, takiej jak ludzka wola nie ma ani jednego, który by czynił dobro! Stąd nikt, kto jest w ciele Bogu się nie podoba. Całkowicie i w całości a nie „częściowo się nie podoba”

Rzym. 8:8 Ci więc, którzy są w ciele, nie mogą podobać się Bogu.

Gdyby herezja wolnej dobrej woli była prawdą,  należałoby tekst Rzymian przepisać

„Ci więc, którzy są w ciele, nie mogą całkiem podobać się Bogu. Ale mogą podobać się w części zwanej wolna dobra wola

b) teraz co do odrodzonych, Izajasz naucza nas, że wszystkie czyny odrodzonego człowieka są skażone przez ciało

Izaj. 64:6 My wszyscy jednak jesteśmy jak nieczyści, a wszystkie nasze sprawiedliwości są jak szata splugawiona; wszyscy opadliśmy jak liść, a nasze nieprawości uniosły nas jak wiatr.

Nieczystość w ciele jest całkowita. Wola ciała to grzeszyć. Ciało nie może pragnąć nic innego niż grzeszyć co potwierdza Hiob stosując argumentum a fortiori czyli „z mocniejszego argumentu”. Skoro prawdą jest, że nawet święci nie są czyści w oczach Bożych, to tym bardziej musi być prawdziwe cielesnych, niedogrodzonych ludzi:

Hiob 15:14-16 14. Czym jest człowiek, aby miał być czysty, urodzony z kobiety, aby miał być sprawiedliwy? 15. Oto nawet swoim świętym on nie ufa i niebiosa nie są czyste w jego oczach. 16. Tym bardziej obrzydły i nikczemny jest człowiek, który pije nieprawość jak wodę.

Ale nawet odrodzony człowiek, wykonując uczynki sprawiedliwości czyni je z cielesnym zanieczyszczeniem. O ile wola odrodzonej natury człowieka jest czysta, bezgrzeszna i doskonała (2 Kor. 5:17; Efez. 4:22-23; 1 Jana 3:9; 1 Piotra 1:23) to jednak w umyśle odrodzonego działa też wola grzesznej natury powodując konflikt a przez to zanieczyszczenie każdego uczynku grzechem.

3) Zatem mając na uwadze, że wola człowieka naturalnego jest całkowicie zdeprawowana z powodu utraty Bożego obrazu, który odnawiany jest dopiero po odrodzeniu (Efez. 4:24; Kol. 3:10; Rzym. 8:15; Gal. 4:16) twierdzenie, o popełnieniu błędu logicznego „pars pro toto” jest jedynie insynuacją opartą o fałszywą presupozycję.

Pars pro toto nie jest klasycznym błędem logicznym, lecz figurą retoryczną, która staje się błędem, gdy zastosuje się ją do formułowania argumentów. Wówczas błędne rozumowanie polega na przyjęciu, że cechy pojedynczej części (pars) odnoszą się do całości (toto), na przykład wnioskowanie o całości na podstawie nieistotnej części.

W omówieniu zagadnienia  „wolnej woli” nie ma to zastosowania, ponieważ wola po pierwsze jest częścią całkowicie zdeprawowanej, cielesnej natury, po drugie, jak zostało wykazane, jest ona całkowicie zdeprawowana. Wszystko co człowiek cielesny czyni niestety w oczach Bożych jest marnością ponieważ każdy uczynek, myśl i zamiar cielesnego człowieka:

To, że wolna wola naturalnego człowieka nie może być dobra świadczy jej przynależność do cielesnej natury. zatem jest z ciała a ciało jako grzeszne nie jest dobre ale złe.

Jan 3:6 Co się narodziło z ciała, jest ciałem, a co się narodziło z Ducha, jest duchem.


Błąd logiczny luteran

Twierdzenie luteran oparte jest o fałszywą przesłankę (wolna wola jest dobra) i tworzy następujący ciąg logiczny

Przesłanka 1: wolna wola jest dobra

Przesłanka 2: wolna wola egzystuje w grzesznym ciele

Konieczna inferencja: wolna wola nie jest częścią grzesznej natury.

Ale pierwsza przesłanka nie jest biblijnie uzasadniona. To fałszywa przesłanka, nieoparta o biblijny aksjomat. Rozpoznajemy tutaj przynajmniej dwa błędy logiczne popełniane w rozumowaniu luteran:

Non causa pro causa – błąd ten popełnia się wtedy, gdy się odrzuca jakąś tezę jedynie na podstawie rzekomo wynikających z niej konsekwencji, które jednak tak naprawdę z niej nie wynikają. Teza Lutra została odrzucona przez luteran na podstawie fałszywego zarzutu „To się nazywa błąd pars pro toto, czyli mylenie części z całością” Wola człowieka nie jest inną jakościowo częścią natury cielesnej. Jakością woli cielesnego człowieka jest niewola w grzechu, zatem to tożsama jakość. Nie ma zatem mowy o pomyłce i cały człowiek potrzebuje odkupienia. Rzeczywistość jasno wyrażona w Liście do Rzymian:

Rzym. 8:23 A nie tylko ono, ale i my, którzy mamy pierwsze plony Ducha, i my sami w sobie wzdychamy, oczekując usynowienia, odkupienia naszego ciała.

Fałszywy związek przyczynowo-skutkowy – ten błąd powstaje wtedy, gdy dostrzegamy związek przyczynowo-skutkowy, tam gdzie jest on tylko pozorny. Teza Lutra została odrzucona na podstawie twierdzenia „jeśli w człowieku jest cokolwiek dobrego, nie może w nim być czegokolwiek złego.” Tutaj człowiek (przez co  mamy na myśli naturę cielesną) traktowany jest wśród luteran atomistycznie z zastosowaniem założenia a priori (istnieje dobra wolna wola w grzesznym ciele). To właśnie tworzy pozorny związek przyczynowo-sktukowy. Fałszywą przyczyną jest założenie istnienia wolnej woli, fałszywym skutkiem jest rzeczone twierdzenie. Dodatkowo zastosowana została błędna i nieadekwatna analogia:

  • Wolna wola jest dobrem, ale człowiek czyni z niej zły użytek.
    .
  • Tak samo jak sprawność fizyczna jest dobrem, ale człowiek czyni z niej zły użytek.

Zachodzi tu błąd kategoryczny. Siła fizyczna nie jest cechą moralną w odróżnieniu od woli, która jest jak najbardziej atrybutem moralnym. To co moralne (wola) nie może być zrównywane instrumentalnie z tym co pozbawione moralności (siła). W rzeczywistości człowiek instrumentalnie wykorzystuje siłę w zły sposób przy użyciu woli, która jest przyczyną. Siła zatem jest instrumentem przyczynowej woli. Stąd analogia między przyczyną a instrumentem  jest tak trafna jak trafną jest rzekoma analogia między skalpelem a lekarzem, który go używa. Skalpel nie podlega moralnej ocenie. Podlega jej lekarz.

Zauważamy zatem, że wola cielesnego człowieka jest częścią cielesnej, czyli grzesznej natury, stąd jest grzeszna. Hipoteza Lutra zostaje utrzymana przez dowód z Pisma: odrodzony człowiek jest bezgrzeszny i rzeczywiście nie ma w nim nic złego, tak jak cielesny człowiek jest tylko grzeszny i nie ma w nim nic dobrego.

Ten dychotomiczny podział, dwie natury: cielesny, grzeszny człowiek z jego wolą w niewoli grzechu i duchowy, odrodzony człowiek z jego wolą czynienia dobra są sobie przeciwstawne.

W ciele nie mieszka dobro, wola cielesnego człowieka nie jest dobra

Rzym. 7:18 Gdyż wiem, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro, bo chęć jest we mnie, ale wykonać tego, co jest dobre, nie potrafię.

W duchowym człowieku mieszka dobro, jego wola jest dobra

Rzym. 7:22 Mam bowiem upodobanie w prawie Bożym według wewnętrznego człowieka.

Konflikt woli cielesnego człowieka i duchowego człowieka toczy się o umysł:

Rzym. 7:23 Lecz widzę inne prawo w moich członkach, walczące z prawem mego umysłu, które bierze mnie w niewolę prawa grzechu, które jest w moich członkach.


Modernizm?  a jakże, a nawet s’il vous plaît

Kol. 2:8 Uważajcie, żeby was ktoś nie obrócił na własną korzyść przez filozofię i próżne oszustwo, oparte na ludzkiej tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie.

Źródłem herezji luteran i większości współczesnego kościoła jest modernizm. Modernizm teologiczny to nurt myślowy z przełomu XIX i XX wieku, dążący do reformy kościoła poprzez dostosowanie jego nauczania do wyników współczesnej nauki, filozofii i świadomości społecznej. Zauważmy o luterańskim rozumowaniu, że jest ono oparte o dwa źródła.

Po pierwsze współczesne filozofię i naukę, do których Pismo Święte nie pasuje.

Nauka o całkowitej deprawacji natury ludzkiej moim zdaniem zupełnie nie pasuje do faktów psychologicznych ani socjologicznych

Po drugie o wywody teologiczne C.S. Lewisa, pozornego oponenta modernizmu, a jednak wołającego jednym głosem z modernizmem za psychologicznie uzasadnioną wolną wolą:

Tutaj bardziej się zgadzam z C.S. Lewisem, że to, co mamy w sobie dobrego, i tak ostatecznie jest darem od Boga.

C.S. Lewis był osobą wyjątkowo zdeprawowaną soteriologicznie, Wyznawał synergizm. Według niego Chrystus zasłużył na zbawienie jedynie częściowo. W jego książce p.t. Czyste Chrześcijaństwo,czytamy:

„Ludzkość jest już zasadniczo „zbawiona”. My, jako jednostki, musimy sobie przywłaszczyć to zbawienie. Ale naprawdę ciężka praca – ta część, której nie moglibyśmy wykonać sami – została już wykonana za nas [8]

Lewis opisał dzieło Chrystusa jako „część, której nie moglibyśmy wykonać sami”. Oczywiście opisał je również jako „naprawdę ciężką pracę”, lecz używając słowa „część”, Lewis zminimalizował dzieło Chrystusa i wyolbrzymił dzieło grzeszników w osiągnięciu zbawienia. Nie dziwi, że Lewis doszedł do swoich wniosków w oparciu o wyznawaną przez niego doktrynę „dobrej wolnej woli”  W konsekwencji, jeśli u nieodrodzonego człowieka wolna wola jest dobra i jest to natura tego człowieka, to deprawacja nie jest całkowita ale częściowa.

Ale to w najlepszym przypadku jest semi-pelagianizm. Tym właśnie jest współczesny luteranizm. Niedaleko padło jabłko od jabłoni. Od mateczki wszystkich wszetecznic. Z podziękowaniem dla Filipa Melanchtona oczywiście…

„Według semi-Pelagianizmu człowiek nie jest wolny, aby wybrać dobro lub zło, ale jest przynajmniej wolny, aby zrobić pierwszy krok do Boga, zwrócić się do niego z wiarą, a zatem otrzymać moc wyboru dobra przez łaskę Boga. Człowiek nie jest wolny, aby czynić dobro w swojej upadłej naturze, ale przynajmniej jest w stanie uwierzyć i przyjść do Boga w swojej własnej rodzimej sile. Ta łagodniejsza odmiana pelagianizmu została oficjalnie potępiona przez Kościół w 529 r. Na Soborze w Orange; jednak reformatorzy słusznie uznali, że rzymski kościół z XVI wieku ponownie stał się gruntownie semi-Pelagiański.” [9]

W tym systemie Bóg nie jest sprawiedliwy. Nie jest nawet Bogiem. Z tego miejsca wzywamy wszystkich luteran (vel melanchtonian) i neo-ewangelików do upamiętania z herezji wolnej woli i wiary w Ewangelię suwerennego Boga. Inaczej czeka was śmierć. Wieczna.

Nauczanie wygłoszone dnia 23.11.2025

Przypisy

[1] Marcin Luter, O niewolnej woli, cytat ten w nieco innym tłumaczeniu znajdziemy w polskim wydaniu na s. 131
[2] Tamże, s. 102
[3] Tamże, s. 126
[4] Tamże
[5] Tamże
[6] Tamże
[7] Tamże
[8] C.S. Lewis, Czyste Chrześcijaństwo, s. 156-157
[9] Artur W. Pink, Czy Bóg kocha wszystkich?


Zobacz w temacie