Niewielu wybranych

Rzym. 11:2-6

2. Bóg nie odrzucił swego ludu, który przedtem znał. Czyż nie wiecie, co Pismo mówi o Eliaszu? Jak się skarży przed Bogiem na Izraela:

3. Panie, pozabijali twoich proroków i zburzyli twoje ołtarze; tylko ja sam pozostałem i czyhają na moje życie.

4. Ale cóż mu odpowiada Bóg? Zostawiłem sobie siedem tysięcy mężów, którzy nie zgięli kolan przed Baalem.

5. Tak i w obecnym czasie pozostała resztka według wybrania przez łaskę.

6. A jeśli przez łaskę, to już nie z uczynków, inaczej łaska już nie byłaby łaską. Jeśli zaś z uczynków, to już nie jest łaska, inaczej uczynek już nie byłby uczynkiem.

Jednym z największych problemów kościoła chrześcijańskiego jest jego powszechność. Ale myli się ten, kto twierdzi, że powszechność, o jakiej mowa, to wielonarodowy charakter ciała Chrystusa, który w dniu pięćdziesiątnicy przestał być hebrajski i stał się katolicki. Mówiąc o szkodliwej powszechności mamy na myśli raczej przymusowąodgórnie nakazaną lub społecznie wymuszoną konieczność członkostwa każdego człowieka w tym, czy innym kościele zwanym „chrześcijańskim”. Konieczną i nieuniknioną konsekwencją siłowego włączania do instytucji kościoła jest stale rosnąca w nim obecność nieodrodzonych „konwertytów” z całym ich bagażem społeczno-światopoglądowym. Jak zauważył Walerian Krasiński, już w IV i V wieku kościół, „chcąc szybko przyciągnąć pogan”, rozszerzył bramy tak szeroko, że pogaństwo niemal wypchnęło chrześcijaństwo z jego wnętrza.

Ten opłakany stan rzeczy, jak już powiedziałem, wynikał głównie z polityki kompromisu, za pomocą której przywódcy kościoła starali się pozyskać dla siebie jak najwięcej pogan, którzy w konsekwencji przyjmowali chrzest bez nawracania. Ten kompromis z pogaństwem często posuwał się do skrajności” [1] 

Historia pierwszego kościoła ukazuje nam konsekwencje masowego napływu „wiernych” jako wprowadzenie do instytucji kościoła kultów bałwochwalczych. W IV wieku, po 350 latach  od oczyszczenia świątyni przez Jezusa z korupcji religii, wśród „chrystianizowanych” przymusowo pogan

„… życie religijne w najistotniejszych sprawach nadal czerpało z podłoża dawnych wierzeń, których korzenie tonęły w pomroce dziejów… z kultu sił natury, konkretyzującego się w tradycyjnych świętach i rytuałach, często związanych z miejscami, gdzie ludzie doświadczali obecności sacrum  – górą, gajem, drzewem świętym czy świętym źródłem”. [2]

Gdy plewa zasadzają się na glebie domu Bożego, następuje duchowa degradacja. Odrzucenie doktryny stopniowo prowadzi całą instytucję do agnostycyzmu, sakralizmu i w ostateczności nawet ateizmu. „Z czasem takie osoby rezygnują ze wszelkiego publicznego kultu, a czyniąc to, zazwyczaj mają wypalone sumienie i popadają w rozwiązłość.” [3], zauważył Thomas Ridgley w swoim monumentalnym dziele „Body of Divinity” (Ciało Teologii). Swoje apogeum degradacja osiągnęła po edykcie Teodozjusza z 380 roku, wtedy to rozpoczął się proces konstytucji herezji rzymskiego katolicyzmu, na co decydujący wpływ miały:

  • masowe i powierzchowne konwersje pogan,
    .
  • łączenie praktyk pogańskich z chrześcijańskimi,
    .
  • oraz instytucjonalny kompromisu kościoła z dawnymi kultami.

Owoce rzymskiego katolicyzmu możemy obserwować dziś na własne oczy. Nominalnie Polska jawi się jako kraj katolicki. Ale zdecydowana większość katolików określa się jako „wierzący ale nie praktykujący”. To, w co wierzą owi niepraktykujący katolicy, w pobożnym chrześcijaninie budzi trwogę. Nie wierzą w Boga. Wierzą w ewolucję. Nie wierzą w stworzenie. Wierzą w wielki wybuch. Wierzą w materialne powodzenie, w sukces w zawodowy, w socjalizm, w marksizm, komunizm. Ale aby uspokoić sumienie ciągle są nominalnymi członkami swojego kościoła, służąc opasłym pasterzom mamony. Ot, chociażby gdy ksiądz przychodzi po kolędzie. Albo gdy trzeba wziąć ślub, pogrzebać zmarłego.

Upadek kościoła powszechnego pierwszych wieków w odmęty ateizmu, sakralizmu i modernizmu rzymskiego katolicyzmu nie jest odizolowanym przypadkiem. W każdym wieku duchowy Kościół, wybrana resztka zmagała się w walce o przetrwanie z kościołem cielesnym. I w każdym wieku zdawała się przegrywać tę walkę.


Śmiertelne zmagania Reformacji

Zawsze, gdy państwo miesza się w sprawy kościoła następował regres. W ten sposób władza świecka, roszcząc sobie prawo do ordynacji biskupów, zniszczyła reformę kościoła Anglii, doprowadziła do doktrynalnego kompromisu luteranizmu, do korupcji szkockiego Reformowanego Kirk, i degeneracji holenderskiego Kościoła Reformowanego, jak  i każdego innego.

Hervormde Kerk znajdował się pod ścisłą kontrolą państwa. Było to wynikiem reorganizacji Kościoła holenderskiego w 1816 roku za panowania króla Wilhelma I. Porządek kościelny z Dordt został zniesiony. Autonomia kościoła lokalnego została zastąpiona hierarchią synodalną, a szersze zgromadzenia – radami kościelnymi. Dominacja państwa nad kościołem sprawiła, że ​​jego reforma od wewnątrz stała się niemal niemożliwa. Liberałowie zajmowali stanowiska władzy i kontrolowali uniwersytety, a silnie zakorzeniona hierarchia chroniła ich przed cenzurą kościelną. [4] 

Pozorny pokój, jaki daje opieka państwa nad kościołem, konsekwentnie prowadzi do apostazji. Ewidentną konsekwencją mezaliansu kościoła z państwem jest systematyczne i postępujące wypieranie chrześcijaństwa z kościoła. Ponieważ państwo uzurpuje sobie prawo do ustanawiania wykładowców Pisma w podległych mu kościołach oraz ponieważ to państwo ustanawia standardy edukacji teologicznej, w ostateczności państwo ze swoimi ustawami i zarządzeniami, a nie Chrystus z Jego regułą wiary, Biblią, staje się głową kościoła instytucjonalnego.

„…choć szkoły w Niderlandach – szkoły rządowe – niegdyś zawierały istotne treści chrześcijańskie w swoim nauczaniu, to pod koniec XVIII i XIX wieku już tak nie było. Duch tolerancji, który charakteryzował Oświecenie, zyskał przewagę w kościołach, kosztem zdrowej doktryny i antytetycznego, pobożnego życia” [5] 

To nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, ponieważ, jak zauważa Pismo, zgodnie z Bożym łaskawym dekretem i postanowieniem wierna Bogu i tak zawsze jest tylko resztka. To poważne ostrzeżenie powinno zapaść w sercu każdego uczciwego wobec Boga chrześcijanina.
.


Argument Pisma Świętego

Przez zmagania między dwoma kościołami – prawdziwym i duchowym oraz fałszywym i cielesnym, Bóg niewzruszenie prowadzi swój lud ku zwycięstwu. Rozpatrując interesującą nas kwestię „Bożej resztki” oraz jej koniecznego zwycięstwa w historii musimy wziąć pod uwagę trzy teologiczne obszary:

  • Bożą suwerenność,
    .
  • wynikającą z niej doktrynę przymierza
    .
  • i ostatecznie stanowiący realizację suwerennego przymierza Boga z ludźmi zakres łaski.

Trzy kluczowe słowa to: suwerenność, przymierze i łaska.
.

Boża suwerenność

Fałszywy kościół pała ogromną nienawiścią do dzieci Chrystusa i prześladuje go. Konfesja Belgijska słusznie artykułuje wieczny spór między prawdziwym i fałszywym kościołem:

Jeśli zaś chodzi o fałszywy kościół, …polega bardziej na ludziach niż na Chrystusie i prześladuje tych, którzy żyją świętym życiem zgodnie z Bożym Słowem i napominają go za jego błędy, zawiść i bałwochwalstwo [6]

Ponieważ prawdziwi wyznawcy Boga polegają na Bogu, a nie na człowieku oraz ponieważ napominają fałszywy kościół za jego bałwochwalstwo, spotykają się z bezwzględnym odwetem:

I tak Eliasz, prorok Starego Testamentu napominał Achaba, odstępczego króla za wprowadzenie pogańskich kultów do Izraela. Reprezentowany przez Eliasza Kościół spotkała za to sroga kara. Obserwując koszmarny holokaust swoich czasów, Eliasz żalił się Bogu przejmującymi słowy: Panie, pozabijali twoich proroków i zburzyli twoje ołtarze; (Rzym. 11:3). Sprawczynią mordu i zniszczenia była Jezabel, która rękami wyznawców Baala, fałszywego boga Kanaanu pod okiem słabego Achaba niemal wypleniła wiarę raz przekazaną świętym. Sytuacja była gorsza, niż podpowiada nam wyobraźnia. Kult zrujnowany, kaznodzieje ścigani niczym zwierzyna i wymordowani a lud przeciągnięty został na stronę pogańskich bogów. Poddani straszliwej presji doktrynalnej i zastraszeni Hebrajczycy w ostateczności stanęli okrakiem między Jahwe a Baalem nawet po tym, jak zobaczyli cudowny ogień z nieba. Eliasz wzywał do upamiętania, ale dzieło diabła zaszło zbyt daleko. Wzywał bezskutecznie!

1 Król. 18:21 Wtedy Eliasz zbliżył się do całego ludu i powiedział: Jak długo będziecie się wahać między dwoma zdaniami? Jeśli PAN jest Bogiem, idźcie za nim, a jeśli Baal, idźcie za nim. A lud nie odpowiedział mu ani słowa.

Rozpaczliwa próba wyrwania ludu z objęć fałszywego kultu nie przyniosła żadnego rezultatu. Jezabel zaprzysięgła śmierć prorokowi i ten musiał się chronić. W akcie ostatecznej rozpaczy zapłakał do Pana: tylko ja sam pozostałem. I żeby tego było mało, aby dopełnić zniszczenia, o swoich przeciwnikach wspomniał zatrwożony i czyhają na moje życie. Ale co Bóg odpowiedział Eliaszowi było niesamowitym ogłoszeniem prawdy. Kościół, ten zewnętrzny instytucjonalny, mógł być w ruinie. Miejsca kultu mogły zostać zniszczone, kaznodzieje wymordowani. Jednak duchowy Kościół pozostawał nietknięty:

Zostawiłem sobie siedem tysięcy mężów, którzy nie zgięli kolan przed Baalem.

Powodem zachowania resztki w wierze nie była szczególna gorliwość, wysokie morale czy od dziecka wpajane zasady religii. Jedynym powodem, dla którego niektórzy, Boża resztka mówiąc dosadnie, nie skompromitowali swojej wiary, jedynym aktywnym powodem był Bóg. Bóg pozostawił sobie ludzi i to Bóg sprawił, że te siedem tysięcy mężów nie ugięło się przed Baalem. Nie dlatego, że byli lepsi, bardziej wytrwali, lepiej wyedukowani, ale stało się tak z powodu Bożego dekretu, realizującego Boży zamiar niezależnie od okoliczności, a nawet wbrew nim: Zapowiadam od początku rzeczy ostatnie i od dawna to, czego jeszcze nie było. Mówię: Mój zamiar się spełni i wykonam całą swoją wolę. (Izaj. 46:10) ogłasza Bóg o sobie. W ten sposób Pan z niebios w chwalebny sposób dowodzi swojej Boskości, ponieważ nie ma nikogo podobnego do Niego, kto miałby moc dekretowania rzeczywistości.
.


Boże przymierze

Boże przymierze opiera się na bezwarunkowym akcie, czy też dekrecie wybrania, które Bóg dokonał przed wiekami ze względu na swoją chwałę. Ponieważ warunki przymierza są jednostronnie wypełnione przez Boga a wybrani są biernymi jego podmiotami, dodajmy podmiotami Bożej miłości, przymierze samo w sobie nie jest środkiem do osiągnięcia celu, ale celem. Podkreślmy, to, przymierze jest celem samym w sobie. Innymi słowy, Bóg jest suwerenny w osiągnięciu swojego celu przymierza. Stąd przymierze jest bezwarunkowe i niezmienne, tak jak miłosierdzie, rezultat tego przymierza:

Izaj. 54:10 A choćby i góry się poruszyły i pagórki się zachwiały, moje miłosierdzie nie odstąpi od ciebie, a przymierze mojego pokoju nie zachwieje się, mówi PAN, który lituje się nad tobą.

Zauważamy wyraźnie, że cel – święta obietnica (przymierze) i środek do spełnienia (miłosierdzie) są ze sobą nierozerwalnie związane. Miłosierdzie nie może odstąpić od tych, którzy są włączeni do przymierza, samo zaś przymierze jest nienaruszalne, tak więc konsekwentnie i analogicznie miłosierdzie jest nienaruszalne a przymierze trwałe. Czy zauważamy już cudowną doktrynę Izajasza, doktrynę tak wieczną, jak wieczny jest Boży dekret zbawienia?

  • Źródłem i przyczyną wytrwania ludzi w wierze była (i nadal jest) nie ich zasługa ale dekret Elekcji, czyli wybranie „PAN, który lituje się nad tobą.
    .
  • Środkiem wytrwania była (i nadal jest) Boża łaska, udzielana wybranym „moje miłosierdzie nie odstąpi od ciebie,
    .
  • Celem tego wszystkiego jest przymierze: przymierze mojego pokoju

Ponieważ źródłem zbawienia jest Elekcja, środkiem Boże miłosierdzie a celem jest przymierze, wnioskujemy, że Elekcja zarządza przymierzem, a nie odwrotnie. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest obecność w przymierzu jedynie wybranych. Nie wszyscy należą do przymierza, ponieważ nie wszyscy są wybrani. Bóg włącza tylko niektórych do przymierza i czyni to przez środek, którym jest łaska i miłosierdzie. Przymierze jest zatem łaskawe i dotyczy wyłącznie wybranych. W odpowiednim czasie wszyscy wybrani zostaną przez łaskę włączeni do przymierza z Chrystusem. Wszyscy bez wyjątku znajdą się w Jego duchowym ciele, w Kościele.

To właśnie jest Ewangelia Jezusa Chrystusa. Zasługi człowieka są z niej wyrzucone precz. Nie ma miejsca w Ewangelii na ludzki czynnik. Jest za to całe miejsce dla zasługi Chrystusa, ponieważ łaska udzielona jest ze względu na krzyż Chrystusa: Jego zasługę zastępczej śmierci i zasługę życia, dobrych uczynków wszystko w miejsce i na rzecz wybranych. Aby zrozumieć miejsce Chrystusa w łańcuchu źródłośrodekcel, musimy umieścić Chrystusa w każdym ogniwie. Chrystus zatem stanowi centrum teologii, teologia jest Chrystocentryczna:

A) Chrystus jest źródłem Elekcji, ponieważ wszyscy do zbawienia zostali wybrani w Nim, zanim świat zaistniał.

Efez. 1:4 Tak jak nas wybrał w nim przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed jego obliczem w miłości.

B) Chrystus jest środkiem łaski, ponieważ łaska została udzielona wybranym przed założeniem świata. Ta łaska została zrealizowana w doktrynie historycznego krzyża, przez który zniszczona została moc śmierci i grzechu

2 Tym. 1:9-10 9. Który nas zbawił i powołał świętym powołaniem nie na podstawie naszych uczynków, ale na podstawie swojego postanowienia i łaski, która została nam dana w Chrystusie Jezusie przed wiecznymi czasy. 10. A obecnie została objawiona przez pojawienie się naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, który zniszczył śmierć, a życie i nieśmiertelność wydobył na jaw przez ewangelię;

C) Chrystus jest celem przymierza, ponieważ jako wcielony Bóg jest On jego zwieńczeniem. Bóg zawierając przymierze z wybranym przed wiekami ludem w Chrystusie, zbawił wybrany lud przez Chrystusa, wcielonego Boga, aby nawiązać doskonałą i niezmienną relację między Stwórcą i stworzeniem, co osiągną przez Mesjasza: prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka, dwie natury złączone w jednej Osobie.

Hebr. 2:13-14 13. I znowu: Będę pokładał w nim ufność. I znowu: Oto ja i dzieci, które dał mi Bóg. 14. Ponieważ zaś dzieci są uczestnikami ciała i krwi, i on także stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć zniszczyć tego, który miał władzę nad śmiercią, to jest diabła;

Bóg zbawia swój lud przez swojego Syna, dla swojego Syna dla swojej chwały. Oto teologia suwerennego przymierza łaski.

.


Resztka przymierza łaski

Prawda o Bożej suwerenności jest wiecznym błogosławieństwem Kościoła, to jest tej duchowej resztki. Wyjaśnieniem powodu, dla którego resztka, to jest siedem tysięcy mężów nie zgięło kolan przed Baalem (cel: przymierze z Bogiem) jest doktryna Bożego suwerennego wybrania (źródło: elekcja), użyty środek (łaska: udzielona w Chrystusie)

Rzym. 11:5…Tak i w obecnym czasie pozostała resztka według wybrania przez łaskę. 6. A jeśli przez łaskę, to już nie z uczynków, inaczej łaska już nie byłaby łaską. Jeśli zaś z uczynków, to już nie jest łaska, inaczej uczynek już nie byłby uczynkiem.

Przymierze miłosiernej łaski zatem informuje nas o naszym usynowieniu, włączeniu do świętej rodziny, oddzieleniu i zachowaniu w Chrystusie. Za tą rodzinę  Chrystus cierpiał. Za wszystkie grzechy wybranych przypisane Mu, gdy konał na krzyżu, znosząc sprawiedliwy Boży gniew w miejsce swojego ludu. Konkluzja może być tylko jedna: resztka, którą pozostawia sobie Bóg, to wszyscy będący obiektami Bożej, wiecznej łaski, łaski odrzucającej ludzką wolę czy zasługę jako podstawę usprawiedliwienia. Inaczej łaska nie byłaby łaską. Tu ponownie mówi List do Rzymian o resztce, że są zbawieni przez łaskę.
.


Ewangelia Bożej resztki

To,  że zbawionych zawsze była resztka, wynika z faktu, że Bóg nie udziela łaski wszystkim ani też nie oferuje zbawienia nikomu. Zbawienie, podobnie jak Ewangelia, nie jest ofertą, tak ja ofertą nie jest zasługa Chrystusa. Chrystus oddał swoje życie za wybrane owce, czyli za duchowy Kościół (Jan 10:11, 15; Dzieje 20:28; Efez. 5:25), dlatego też Ewangelia nie jest ofertą ale mocą Bożą ku zbawieniu i to jedynie dla wybranych. Dla pozostałych, dla przeznaczonych na potępienie, Chrystus i Jego Ewangelia to skała zgorszenia i kamień potknięcia.

Rzym. 1:16 Nie wstydzę się bowiem ewangelii Chrystusa, ponieważ jest ona mocą Boga ku zbawieniu dla każdego, kto uwierzy, najpierw Żyda, potem i Greka.

1 Piotra 2:7-8 7. Dla was więc, którzy wierzycie, jest on cenny, dla nieposłusznych zaś ten kamień, który odrzucili budujący, stał się kamieniem węgielnym; 8. Kamieniem potknięcia i skałą zgorszenia dla tych, którzy nie wierząc, potykają się o słowo, na co też są przeznaczeni.

Wybranych zawsze była, jest i będzie resztka. Zdecydowana większość ludzkości to potępieni.  Jak zauważył Kalwin

„Ludzie przewidziani [do zbawienia] z góry oznaczają zatem dla Pawła tylko małą część zmieszaną z wielką rzeszą, która fałszywie rości sobie prawo do imienia Boga [Rzym. 11:2]” [7]

Zasadzka Antychrysta

Rzymscy katolicy wyśmiewali kościoły Reformacji Protestanckiej. Powody kpin, tak często kierowanych wobec Bożych dzieci były liczne, wszystkie oparte o cielesność. Drwiono, że Ewangelia głoszona przez Protestantów musi być fałszywa, ponieważ wyznaje ją nieliczna garstka. Z ironią traktowano Protestanckie kościoły, z ich skromnością i prostotą wyposażenia: krzyż, pulpit dla głoszącego i ławki dla słuchaczy. Według rzymskich katolików do takiego kościoła Bóg nie mógł się przyznawać. Kontrofensywa Rzymu zajadle przekonywała władców, że Bóg ma upodobanie w Rzymie i jego doktrynie, ponieważ jego kościoły są pełne złota, kosztowności i kunsztownych obrazów, jego kapłani syci a lud liczny. Protestanci byli nic nieznaczącą resztką prostaków i biedoty.

Kalwin rozumiał zasadzkę Antychrysta. W swojej przedmowie do Instytutów Religii Chrześcijańskiej, kopii wysłanej do króla Francji nie omieszkał odpowiedzieć papistom. Ukazał on Kościół prawdziwy, to jest duchowy, jako jedyny który ma rzeczywistą wartość w Bożych oczach. Przeciwstawił cielesnemu, opływającemu w przepych kościołowi rzymskiemu prostą prawdę o wybranej resztce. Pisał on o znakach i znamionach prawdziwego Kościoła. Nie są nimi ani liczba, ani majętność, ani władza i wpływy, ale czystość w głoszeniu Ewangelii, jasne sprawowanie sakramentów (do czego moglibyśmy dodać jeszcze właściwe sprawowanie dyscypliny kościelnej):

Zawiasy, wokół których obraca się spór, są następujące: po pierwsze, w ich twierdzeniu, że forma Kościoła jest zawsze widoczna i oczywista; a po drugie, w ich umieszczeniu tej formy w siedzibie Kościoła Rzymu i jego hierarchii. My natomiast utrzymujemy, że Kościół może istnieć bez żadnej widocznej formy, a ponadto, że forma nie jest ustalana przez ten zewnętrzny splendor, który oni głupio podziwiają, ale przez zupełnie inny znak, mianowicie przez czyste głoszenie słowa Bożego i należyte sprawowanie sakramentów.Podnoszą krzyk, gdy Kościoła nie można wskazać palcem. Ale jak często los Kościoła wśród Żydów był tak oszpecony, że nie pojawił się żaden urok? Jaka miała być wspaniała forma, gdy Eliasz narzekał, że został sam? (1 Królów 19:14). Jak długo po przyjściu Chrystusa leżał ukryty bez formy?Jak często od tamtej pory był tak uciskany przez wojny, bunty i herezje, że nigdzie nie widziano go w blasku? [8]

Prawdziwy Kościół, duchowy, mógł i nadal może istnieć bez instytucji.
.


Obalenie argumentu papistów

Nominalny kościół jest wprawdzie wielki, ale od czasów Adama, Abrahama i Mojżesza po dziś dzień, wybranych jest niewielu. Kalwin słusznie zauważył, że prawdziwy, to jest duchowy kościół nie może być wielki. Wybrani od zawsze stanowili niejako „kwiat” instytucjonalnego kościoła:

Lecz jeśli ograniczymy nasz pogląd do rodzaju ludzkiego, niech [nam papiści] powiedzą, dlaczego Bóg wybrał jeden lud dla siebie i stał się jego ojcem, i dlaczego z tego jednego ludu wyrwał tylko małą liczbę, jakby byli kwiatem. Lecz ci, którzy tak oskarżają Boga, są tak zaślepieni swoją miłością do obmowy, że nie biorą pod uwagę, że jak Bóg „sprawia, że ​​słońce jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi” (Mat. 5:45), tak dziedzictwo jest gromadzone dla nielicznych, którym pewnego dnia zostanie powiedziane: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, odziedziczcie królestwo” itd. (Mat. 25:34). [9]

Kalwin słusznie zauważył, że Paweł w swoich Pismach lud Boży nazywa resztką. Odwołując się do 9 i 11 rozdziału Listu do Rzymian, mówi nam o wybranych: jest ich niewielu. Sam fakt masowej apostazji jakiej kościół Reformowany doświadczał w tych niepewnych czasach. „Skala odstępstwa” w czasach Kalwina była postrzegana nie tyle jako odpływ członków z kościołów Reformowanych (przynajmniej nie znaczący) ale przez  jako głębokie i powszechne odejście od prawdziwej doktryny chrześcijańskiej kościoła katolickiego, który choć skonfrontowany z biblijną Ewangelią, nie wyznał jej, nie upamiętał się ale popadł w tym większe zepsucie.„Wielkie Odstępstwa”, obejmowało zastąpienie prawd biblijnych i zastąpienie ich ludzkimi tradycjami oraz prześladowanie prawdziwie wierzących. Skala była postrzegana jako ogromna, ponieważ odstępczy kościół rzymski prześladował prawdziwie wierzących przez wieki. Porównując liczny kościół rzymski z reformowaną resztką Kalwin pisał:

„Paweł słusznie zauważa, że ​​oni [tj. wybrani] są nazywani „resztką” [Rzym. 9:27; 11:5; por. Iz 10:22-23]. Doświadczenie bowiem pokazuje, że z wielkiego tłumu wielu odpada i znika, tak że często pozostaje tylko mała część… wybranie [dotyczy] nielicznej liczby pobożnych. [10]


Dowód wybrania

To, że chrześcijanie Reformowani zachowywali biblijne doktryny i praktykę pobożności, dowodziło ich wybrania. Odstępcy zachowywali słowo papieża-Antychrysta i tradycje. Pocieszenie Reformatorzy odnaleźli w Słowie Bożym, wyraźnie nauczającym o resztce zbawionych:

Rzym. 9:27 A Izajasz woła o Izraelu: Choćby liczba synów Izraela była jak piasek morski, resztka będzie ocalona.

Rzym. 11:5 Tak i w obecnym czasie pozostała resztka według wybrania przez łaskę.

Izaj. 10:22-23 22. Bo choćby twój lud, Izraelu, był jak piasek morski, tylko resztka z niego powróci. Postanowione wytracenie będzie opływało w sprawiedliwość. 23. Pan BÓG zastępów dokona bowiem postanowionego wytracenia pośród całej tej ziemi.

Charakterystyka problemu Wielkiego Odstępstwa stanowiła swoiste wyznanie dla przywódców Reformacji. Ponieważ burzliwe czasy naprawy kościoła nie odbywały się w politycznej próżni, Reformatorzy zmuszeni zostali do przekonania do biblijnych racji nie tylko zwykłych ludzi, ale też władców. Czynili to w celu zapewnienia zbrojnej ochrony odradzającego się ciała Chrystusa. Wyzwaniem było takie ukazanie duchowej rzeczywistości, które dowiodłoby konieczności obrony prawdy Ewangelii za wszelką cenę z jednej strony, z drugiej zaś zapewniłoby książąt, królów i zwierzchników, że państwa, którymi zarządzają nie przestaną istnieć tylko ze względu na Ewangelię. Precedensem stał się przypadek Izraela, kościoła Starego Testamentu. Kalwin zauważył:

Cały lud Izraela został nazwany „dziedzictwem Bożym” [5 Mojż. 32:9; 1 Król. 8:51; Psalm 28:9; 33:12; itd.], jednak wielu z nich było obcymi. Ale ponieważ Bóg nie bezsensownie stwierdził w przymierzu, że zostanie ich Ojcem i Odkupicielem, troszczy się o swoją swobodnie daną łaskę, a nie o wielu, którzy zdradziecko Go opuszczają. Nawet przez nich jego prawda nie została odłożona na bok, ponieważ tam, gdzie zachował jakąś resztkę dla siebie, wydawało się, że jego powołanie było „bez żalu” [Rzym. 10:16]. 11:29]” [11]


Świadomość Reformacji

Świadomość Reformatorów o zbawieniu Bożej resztki była na stałe wpisana w ich wyznanie i doświadczenie. Odniesienie do Izraela, ludu Mojżeszowego było słuszne. Bóg rzeczywiście odnosząc się do Izraela mówił ogólnie, o każdym Żydzie, że jest jego ludem, dziedzictwem wyprowadzonym z Egiptu, narodem, o który się troszczy w swej opatrzności:

5 Mojż. 32:9 Działem PANA jest bowiem jego lud, Jakub jest jego wydzielonym dziedzictwem. 

1 Król. 8:51 Są bowiem twoim ludem i twoim dziedzictwem, które wyprowadziłeś z Egiptu, z wnętrza pieca do wytopu żelaza. 

Psalm 28:9 Wybaw twój lud, PANIE, błogosław twemu dziedzictwu, paś ich i nieś na wieki.

Psalm 33:12 Błogosławiony naród, którego Bogiem jest PAN; lud, który on wybrał sobie na dziedzictwo.

Jednakże należy przypomnieć ustami Judy, że ten sam Pan, który wybawił lud z ziemi Egiptu, potem wytracił tych, którzy nie uwierzyli (Judy 1:5). Bóg okazał się względem potępionych, nominalnych członków kościoła starego przymierza Panem, jednak nie tyle miłosiernym co Panem-despotą. Wykupieni z Egiptu fałszywi wyznawcy, podobnie jak współcześni fałszywi chrześcijanie, twierdzący stanowczo o swojej przynależności, w rzeczywistości wypierają się Pana (δεσπότην despoten), który (jak twierdzą) ich odkupił (2 Piotra 2:1). Bóg gniewał się na niewierzących, nominalnych wyznawców tak mocno, że ciała ich wszystkich legły na pustyni (Hebr. 3:17). Bóg zawsze zachowywał wybraną resztkę.

Mat. 22:14 Wielu jest bowiem wezwanych, lecz mało wybranych.


Rola większości

Tak, jak w przypadku ludu Mojżeszowego, który był liczny, w każdym pokoleniu zbawiona była jedynie resztka, tak i w czasach Reformacji. Bożym celem w oddzieleniu jednych ludów od drugich nigdy nie było zbawienie wszystkich z tych narodów, które wzywały Boga. Choć nie zostało to wyrażone głośno, faktycznie potępieni, acz nominalni członkowie kościołów, zawsze byli narzędziami wykorzystywanymi do osiągnięcia Bożego celu. Kościoły Reformowane nie mogły rozkwitać w krajach katolickich, gdzie płonęły stosy, gdzie niejednokrotnie żądni mordu katoliccy mnisi rozpruwali brzemienne kobiety na oczach ich mężów, tylko ze względu na odmienność wyznania. Ziarno wybranego ludu dojrzewało w skorupie potępionych, nominalnych protestantów. W jednej instytucji, w jednym państwie, w jednym kościele rzesza potępionych i resztka wybranych.

Mógłbym w tym miejscu podać przykład z życia. Mieszkam w kraju nominalnie protestanckim. Generalnie nikt nie prześladuje tutaj kalwinistów, choć zdarzają się szorstkie wypowiedzi pod naszym adresem, jednak nie dochodzi do aktów przemocy, nie mają miejsca też próby wymuszenia zmiany wiary. Po prostu traktowani jesteśmy obojętnie, nasza wiara może kwitnąć, choć z drugiej strony nikt nie chce słuchać Słowa Bożego. To jednak nie zwalnia mnie, ani nikogo z nas z obowiązku głoszenia, choć może się zdawać, że nie jest to właściwa pora na prawdę Ewangelii w świecie popadający w coraz większe szaleństwo liberalizmu, socjalizmu, kultury promującej zboczenia LGBTQ i narodowej degeneracji multikulturalizmu. Pismo pozostaje niezmienne:

2 Tym. 4:2 Głoś słowo Boże, nalegaj w porę i nie w porę, upominaj, strofuj i zachęcaj ze wszelką cierpliwością i nauką.


Nakaz misyjny a Boża resztka

Wielkim powodem konieczności spełniania nakazu misyjnego Chrystusa nauczania prawdy Ewangelii w każdym narodzie (Mat. 28:19-20) jest doktryna Elekcji. Chrystus, zgodnie z dekretem Wybrania, odkupił  przez swoją krew z każdego plemienia, języka, ludu i narodu (Obj. 5:9). Nie wszystkie narody, nie każde plemię, nie każdy lud ale z każdego, małą, nic nieznaczącą resztkę. Głosząc Ewangelię zatem nie tylko przyczyniamy się do coraz większego zatwardzenia serc potępionych (2 Kor. 2:15-16), ale wzywamy do upamiętania i wiary Boży, wybrany acz ukryty dla naszych oczu lud. Bóg bowiem posyła kaznodziejów Słowa tam, gdzie trwa dzieło zbawienia:

Psalm 1:6 PAN bowiem zna drogę sprawiedliwych, ale droga niegodziwych zaginie.

Jan Kalwin mając świadomość znikomości ludu Bożego w jego czasach nigdy nie zaprzestał pracy kaznodziejskiej, tym wytrwalej ją sprawując im głębiej rozumiał Bożą suwerenność w predestynacji:

„Ale ponieważ mała i godna pogardy liczba jest ukryta w ogromnej rzeszy, a kilka ziaren pszenicy jest przykrytych stertą plew, musimy pozostawić Bogu wyłącznie wiedzę o Jego kościele, którego fundamentem jest Jego tajne wybranie” [12]


Eklezjalna struktura

Jest jeszcze jedna rzecz, o której muszę wspomnieć. Wraz z czystością doktryny, wraz z jasnym sprawowaniem sakramentów i dyscypliny kościelnej kroczy prawidłowa struktura kościoła Chrystusa. Wyzwaniem naszych czasów jest ostateczne odseparowanie kościoła od państwa, aby nigdy więcej świeccy władcy nie mogli mówić nam w co mamy wierzyć, jak żyć i jak zarządzać kościołem. Ochrona zapewniana przez świeckie państwo, choć pozornie wydaje się słusznym rozwiązaniem i przez jakiś czas może służyć kościołowi, w ostateczności okazuje się jego katem i grabarzem. Po czasie w kręgach ortodoksyjnych teologów pojawiła się słuszna refleksja, z którą zgadzamy się w pełni:

„… uciskające jarzmo hierarchii kościelnej musiało zostać zrzucone. Kościół musi być wolny pod Chrystusem, by rządzić się sam, bez ingerencji państwa” [13] 

Jeśli ten aspekt zostanie przeoczony, Bożej resztce grozi ostateczne zniszczenie.
.


Nadzieja Bożej resztki

Rozwijając myśl o ostatecznym zniszczeniu musimy doprecyzować co mamy na myśli. Mówimy o zniszczeniu kościoła jako instytucji, nigdy o utracie zbawienia. I to jest bardzo ciekawy kontrapunkt naszego rozważania. Otóż powszechnym przekonaniem popularnych religii jest doktryna zatracenia zbawionych. Rzymski katolicyzm czyniąc z dobrych uczynków podstawę usprawiedliwienia grzesznika skazuje go na wieczny ogień, ponieważ żaden dobry uczynek grzesznika nie może stanowić nawet części jego usprawiedliwienia. Podobnie jak ich rzymscy mistrzowie, teolodzy Nowej perspektyw na Pawła i herezji Federalnej Wizji oraz wszyscy Arminianie nauczają, że:

Apostazja pozostaje realną możliwością dla wierzącego Pawła… Istnieje ewidentnie realna możliwość, że wierzący mogą żyć kata sarka [według ciała]; a jeśli to zrobią, umrą [14]

Jakżeż groteskowo w kontekście herezji Rzymu i jego córek brzmią kierowane do małej trzódki, do Bożej resztki słowa Chrystusa:

Łuk. 12:32 Nie bój się, mała trzódko, gdyż upodobało się waszemu Ojcu dać wam królestwo.

Nie Bój się mała trzódko! Woła Chrystus do swojego Kościoła przez wszystkie wieki. Nie bój się, bo zbawienie nie jest zależne od twoich uczynków. Nie bój się, bo jestem z tobą zawsze, i nie opuszczę ciebie. Gdy zwiedzenie jest powszechne, gdy prześladują cię odstępcze kościoły, gdy jesteś wyśmiewana, upokarzana, Mała trzódko nie bój się, bo ja cię zachowam!

Psalm 37:23-24 23. PAN kieruje krokami dobrego człowieka i jego droga mu się podoba. 24. Choćby upadł, nie zostanie całkowicie powalony, bo PAN podtrzymuje go swą ręką.

Bóg zachowuje swój wybrany lud chroniąc go także przed apostazją. Ochrona Boża oparta jest nie o ludzkie uczynki ale o Bożą przysięgę (Psalm 89:35-36; Hebr. 6:17). Grzeszących chrześcijan Bóg srogo ukarze, gdy ci naruszą Jego przykazania. To nie oznacza jednak potępienia i odrzucenia. Ponieważ Bóg jest wielce miłosierny i wierny swojej obietnicy przymierza Chrystus, prawdziwie Bóg, prawdziwie człowiek, nasz pośrednik, jest wiernym strażnikiem swojego ludu, za który oddał życie i przelał krew:

2 Tes. 3:3 Lecz wierny jest Pan, który was utwierdzi i będzie strzec od złego.

Wielka prawda o Bożej wierności i wynikającego z niej zachowania świętych aż do osiągnięcia chwały wynika z doktryny przymierza, jasno prezentowanego przez Słowo Boga.

Nie ma ani jednego przykładu w całym Piśmie Świętym, aby którykolwiek z wybranych przez Boga ostatecznie odpadł od wiary i poszedł do piekła. Mogą się poślizgnąć. Mogą upaść na jakiś czas. Ale nigdy całkowicie nie odchodzą od Boga. Czytamy raczej o fałszywych prorokach i hipokrytach, bezowocnych gałęziach, kamienistej glebie i ciernistych słuchaczach, dziewicach bez oliwy w naczyniach, sługach, którzy zakopują swoje talenty. Czytamy o Balaamie, żonie Lota, Saulu, Judaszu Iskariocie, Ananiaszu, Safirze i Demasie. Widzimy ich puste charaktery. Nie mają korzenia. Są zgnili w sercu. Wytrzymują przez jakiś czas. W końcu idą na zatracenie.

Tak jak Ismael żył pod jednym dachem z Izaakiem, Ezaw z Jakubem, zawsze pomiędzy Bożym ludem będą fałszywi bracia, kruki i wilki między gołębiami i owcami. Tak jak Jeremiasz naucza o figach, że dobre są nadzwyczaj dobre, a złe nadzwyczaj złe, tak nie ma nikogo tak dobrego, jak ci, którzy są w łaskawej rodzinie, i nikogo tak złego, jak ci, którzy są wśród przeklętych od wieczności.

Jer. 24:3 I PAN zapytał mnie: Co widzisz, Jeremiaszu? Odpowiedziałem: Figi. Dobre figi są bardzo dobre, a złe są bardzo złe, tak złe, że nie można było ich jeść.

Stąd autor Listu do Hebrajczyków miał całkowitą pewność swojego wytrwania jak i wytrwania tych, których rozpoznawał jako Braci w Chrystusie. Z wielką śmiałością pisał o prawdziwym, duchowym Kościele:

Hebr. 10:39 My zaś nie jesteśmy z tych, którzy się wycofują ku zatraceniu (fałszywy, cielesny kościół), ale z tych, którzy wierzą ku zbawieniu duszy (prawdziwy kościół duchowy)

Skąd ta pewność? Otóż tym, który zachowuje nas do samego końca, tym, który nas strzeże jest niezrównany, niedościgły Mistrz Jezus Chrystus, wcielony Bóg, prawdziwy człowiek, nasz współczujący Arcykapłan. On zachowa wybranych i uczyni to dla Bożej chwały. Zachowa wszystkich, których przekazał Mu Ojciec i nie zawiedzie. Boża resztka może spać spokojnie w objęciach Chrystusa Pana, naszego męża. Ale potępieni, synowie zatracenia zginą. Wszyscy co do jednego. Tą wielką prawdę Pan wyjaśnił w czasie Arcykapłańskiej modlitwy:

Jan 17:12 Gdy byłem z nimi na świecie, ja zachowywałem ich w twoim imieniu. Strzegłem tych, których mi dałeś, i żaden z nich nie zginął prócz syna zatracenia, żeby się wypełniło Pismo.

Uczyni to dla Bożej resztki ze względu na łaskę a nie z powodu dobrych uczynków.

Bóg nie odrzucił swego ludu, który przedtem znał.Inaczej łaska już nie byłaby łaską. Jeśli zaś z uczynków, to już nie jest łaska, inaczej uczynek już nie byłby uczynkiem.

Amen
.


Ciasna brama

Podsumowując, kiedy już poznaliśmy zasadzki Antychrysta, gdy poznaliśmy rolę ogromnej rzeszy samozwiedzionych „chrześcijan” czy też osób kulturowo z chrześcijaństwem związanych, którą  jest umożliwienie działania Kościoła na świecie: czy to poprzez podtrzymywanie jego członków przy życiu (dzięki możliwości pracy, ochrony prawnej, służbę zdrowia itd.), oraz gdy akceptujemy rzeczywistość obecności w instytucji kościołów, nawet tych prawowiernych, osób nieodrodzonych, innymi słowy gdy zobaczyliśmy szeroką bramę i przestronną drogę zatracenia, w tym kontekście widzimy jak ciasna jest brama i jak wąska droga wiodąca do życia.

Mat. 7:13-14 13. Wchodźcie przez ciasną bramę. Szeroka bowiem jest brama i przestronna droga, która prowadzi na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą.  14. Ciasna bowiem jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują.

Szeroka brama to potężne, bogate, wpływowe kościoły pełne splendoru, opasłych „pasterzy”, to brama pilnie strzeżona a nawet zarządzana przez władze państwowe. W tych kościołach nie ma Ewangelii Chrystusa, jest ewangelia człowieka. To są kościoły antropocentryczne. Można w nich doświadczyć mistycznych uniesień, emocjonalnej elewacji, obejrzeć dzieła sztuki, a nawet wziąć udział w koncercie, gdzie na scenie we fleszach kolorowych lamp śpiewane są ludzkie hymny. A potem dać na tacę, napić się kawy, zjeść ciastko… i zginąć na wieki.

Wąska droga prowadzi przez kościoły czczące Chrystusa, śpiewające Psalmy, wyznające Ewangelię: ukrzyżowanego, wcielonego Boga, który przeżył bezgrzeszne życie w imieniu swojego  ludu, został ukrzyżowany i cierpiał za grzechy wybranych, został pogrzebany na trzy dni i zmartwychwstał dowodząc tym usprawiedliwiania wszystkich, których dał Mu Ojciec.(Hebr. 2:13; 1 Kor. 15:1-4; Rzym. 4:25), wszystko zgodnie z Pismem. Ten kościół jest wyśmiewany, wzgardzony i prześladowany i rzeczywiście mało jest takich, którzy kroczą drogą wiary, mało jest takich, którzy znajdują Chrystusa, czy też raczej, którzy przez niego są znajdowani:

Jan 15:16 Nie wy mnie wybraliście, ale ja was wybrałem i przeznaczyłem, abyście wyszli i wydali owoc, i aby wasz owoc trwał, i aby Ojciec dał wam to, o cokolwiek poprosicie go w moje imię.

Izaj. 43:10 Wy jesteście moimi świadkami, mówi PAN, i moim sługą, którego wybrałem, abyście poznali mnie i wierzyli mi, i zrozumieli, że to ja jestem. Przede mną nie został stworzony żaden Bóg ani po mnie nie będzie.

Łuk. 19:10Bo Syn Człowieczy przyszedł, aby szukać i zbawić to, co zginęło.

Mało jest chrześcijan, duchowych, odrodzonych. To niewielka resztka, zgodnie z dekretem elekcji wybranych w Chrystusie przed założeniem świata głoszących Boga suwerennego. To wszyscy wybrani przez Boga, w porównaniu z rzeszami idącymi na zatracenie, niewielka resztka głosząca Chrystusa ukrzyżowanego za wybrany lud. I tylko relatywnie nieliczni będą mieli błogosławioną jedność przymierza z Bogiem i Chrystusem w wiecznej chwale, ponieważ Chrystus przyszedł aby zbawić wybranych przez Boga, nie wszystkich.

Zaiste niewielu czci Boga suwerennego. Niewielu rozumie krzyż Chrystusa. Niewielu wchodzi przez ciasną bramę i idzie wąską drogą.
.


Wezwanie do polskojęzycznej Bożej resztki

Na koniec pomni, że wśród naszych słuchaczy jest wielu niezdecydowanych, samotnych wybranych, mając świadomość, że w odstępczych kościołach są owce Chrystusa, które być może wkrótce poznają prawdę, cytując wielkich spadkobierców powszechnego, ekumenicznego i Reformowanego Synodu w Dort, stwierdzamy, że

„Naszym punktem wyjścia powinno być niezmienne i stanowcze wyznanie, że wszyscy, którzy wyznają to samo wyznanie prawdy i przestrzegają tego samego porządku kościelnego w kwestii zarządzania Kościołem, nie mogą na dłuższą metę pozostać oddzieleni kościelnie i nie mogą spocząć, dopóki wszyscy synowie tego samego domu nie zostaną ponownie zjednoczeni w jednej więzie kościelnej wspólnoty. [15] 

Słowo Boga stoi niczym fundament: Bóg nie odrzucił swego ludu, który przedtem znał. Dlatego też wszystkich wybranych wzywamy: oddzielcie się od fałszywych kościołów, od rogatych biskupów [16], od silnorękich pastorów, ponieważ, parafrazując Kalwina, bezpieczniejsze dla was są góry, lasy, jeziora, lochy i wiry; skoro wiadomo, że rządzą nimi Antychryści. Odłączcie się of fałszywego kościoła i przyłączcie się do nas – powszechnego, duchowego Kościoła Chrystusa.

Solus Christus

Kazanie wygłoszone dnia 09.11.2025

Przypisy

[1] Walerian Krasiński, Przedmowa do Traktatu o Relikwiach Jana Kalwina, s. 53, źródło
[2] L. J. Rogier, Historia kościoła, t. 1 s. 226
[3] Thomas Ridgley, A Body of Divinity, The Sins Forbidden in the Third Commandment
[4] Ronald L. Cammenga, w Always Reforming, [Reformed Free Publishing Association], s. 148
[5] Steven Rey, The Afscheiding and Christian Education, [Reformed Free Publishing Association], s. 87
[6] Konfesja Belgisjka 29
[7]  Jan Kalwin, Instytuty 3.22.6
[8] Tamże, Przemówienie wstępne do króla Francji
[9] Tamże, 3.24.17
[10] Tamże, 3.21.7
[11] Tamże
[12] Tamże, 4.1.2
[13] Ronald L. Cammenga, w Always Reforming, [Reformed Free Publishing Association], s. 87
[14] James D. G. Dunn, Theology of Paul, s. 497
[15] Cytowane w: Hendrik Bouma. Secession, Doleantie, and Union: 1834-1892 (Neerlandia: Inheritance Publication, 1995) w tłumaczeniu Theodore’a Plantingi. s. 31.]
[16] Jan Kalwin, Instytuty, Przemówienie wstępne do króla Francji,cyt. ” „Jedną radę daję: Strzeż się Antychrysta; bo, niestety, ogarnęła cię miłość do murów; nieszczęśliwie, Kościół Boży, który czcisz, istnieje w domach i budynkach; nieszczęśliwie, pod nimi znajdujesz imię pokoju. Czy jest wątpliwe, że w nich Antychryst będzie miał swoją siedzibę? Bezpieczniejsze dla mnie są góry, lasy, jeziora, lochy i wiry; skoro w nich prorokowali mieszkający lub zanurzeni prorocy”. A co jest tym, co świat czci obecnie w swoich rogatych biskupach, jeśli nie to, że wyobraża sobie, że ci, którzy są widziani jako przewodniczący sławnych miast, są świętymi prałatami religii? Precz zatem z tym absurdalnym sposobem osądzania!”


Zobacz w temacie