Chrystusowy nakaz

Mat. 6:27-29

27. I któż z was, martwiąc się, może dodać do swego wzrostu jeden łokieć?

28. A o ubranie dlaczego się troszczycie? Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną; nie pracują ani nie przędą.

29. A mówię wam, że nawet Salomon w całej swojej chwale nie był tak ubrany, jak jedna z nich.

Jesteśmy w Ewangelii Mateusza, w rozdziale szóstym, w wersetach 27–29, w Kazaniu na Górze. Chciałbym tutaj zaproponować bardzo prosty podział dzisiejszego wykładu:

  • zbadamy kontekst teologiczny, czyli w którym miejscu tego najwspanialszego Kazania się znajdujemy
    ;
  • pokażemy istotne dla nas definicje
    ;
  • następnie omówimy absurd samego zamartwiania
    ;
  • w końcu zwrócimy uwagę na dwie ilustracje, jakie przedstawia nam Pan Jezus
    ;
  • zbadamy też antytezę, czyli błędne zrozumienie tekstu — w szczególności wersetu 28.

W ostateczności podamy definicję grzechu, który może nas tutaj dotykać — grzechu niewiary i wątpliwości.


Kontekst teologiczny

Zacznijmy od kontekstu teologicznego, czyli miejsca w Kazaniu, w którym się znajdujemy. Słowa Pana Jezusa padły zaraz po obaleniu hipokryzji w religijności i fałszywej pobożności w wersetach 1–5, poprzez ukazanie hipokryzji w modlitwie w wersetach 5–8. I zaraz potem Pan Jezus przeszedł do nauczania wzorcowej modlitwy — Ojcze nasz, który jesteś w niebie — którą wszyscy znamy na pamięć; to są wersety 9–13. Chrystus pokazał nam również prawdziwą postawę przebaczenia — kończymy bowiem naszą modlitwę słowami „I przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili.” (werset 12)— i tutaj Pan Jezus pokazuje tę postawę przebaczenia: że jeśli nie przebaczymy, to i Pan Bóg nam nie przebaczy (wersety 14-15). Oraz właściwe zastosowanie postu — nie jako hipokryci, ale jak należy: w ciszy, w skrytości przed Panem Bogiem. (wersety 16-18)

Wreszcie skupienie pada na właściwej wartości — duchowej, a nie materialnej — gdzie rzeczy materialne są tutaj drugorzędne, a najważniejsza jest służba duchowa. Widzimy tutaj antytezę bogactwa doczesnego i wiecznego. To, co doczesne — złoto, srebro — może ulec zniszczeniu, a wieczną wartość ma sprawa duchowa (wersety 19-21). Wiąże się to z opanowaniem pożądliwości cielesnych, w tym z opanowaniem pragnienia bogactwa, o czym mówią nam wersety 22–23. Pożądliwości materialne wykluczają bowiem ze służby Bożej.

Kontekstem naszego dzisiejszego rozważania jest werset 25. Przeczytajmy go:

Mat. 6:25 Dlatego mówię wam: Nie troszczcie się o wasze życie, co będziecie jeść albo co będziecie pić, ani o wasze ciało, w co będziecie się ubierać. Czyż życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż ubranie?

Pan Jezus naucza tu o troskach życia doczesnego. Chrystus oznajmił nam — i całemu wybranemu ludowi w kazaniu na górze — aby nie martwić się sprawami doczesnymi, ponieważ nad tym wszystkim ma kontrolę Bóg.
.


Definicje

Sprawdźmy teraz definicję. Słowo „troszczyć się” użyte w tym wersecie — i realizowane w wersecie 26. oraz dalej — ma dwa znaczenia, tak w grece, jak i w języku polskim.

Jednym jest znaczenie pozytywne: zajmować się czymś, troszczyć się, opiekować. Drugie jest znaczenie negatywne: zamartwiać się. W grece, tak jak w polskim, jest to jedno i to samo słowo — po polsku „troszczyć się”, po grecku μεριμνάω merimnao — znaczące albo martwić się, albo zajmować się. [1]

Pierwsze znaczenie generuje pozytywną energię, kiedy o coś troszczymy się prawidłowo, i prowadzi nas do intensywniejszej pracy. Na przykład w Pierwszym Liście do Koryntian czytamy:

1 Kor. 7:34 Jest różnica między mężatką a dziewicą. Niezamężna troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem, i duchem. …

Podobnie w Pierwszym Liście do Tesaloniczan 2:7 znajdujemy to słowo:

1 Tes. 2:7 Byliśmy jednak wśród was łagodni jak karmicielka troszcząca się o swoje dzieci.

Jest to bardzo pozytywne znaczenie tego słowa — widzimy, że przynosi ono Boży pożytek i sprzyja pobożności, jak i w ogóle rozwojowi chrześcijańskiego życia.

Drugie znaczenie — negatywne — pochłania nasze zasoby, niszczy naszą inicjatywę, prowadzi często do załamania, bezradności i konsekwentnie do obojętności w działaniu, czyli do lenistwa lub takiego zatroskania, które wyłącza nas ze służby. Zagrożenia tego rodzaju troski mogą wręcz zabić działanie Słowa Bożego. W Mateusza znajdziemy w przypowieści:

Mat. 13:22 A posiany między ciernie to ten, który słucha słowa, ale troski tego świata i ułuda bogactwa zagłuszają słowo i staje się on bezowocny.

To jest właśnie niebezpieczeństwo zatroskania rozumianego w sensie negatywnym.
.


Absurd zamartwiania

27. I któż z was, martwiąc się, może dodać do swego wzrostu jeden łokieć?

Zbadajmy teraz absurd takiego zamartwiania się. Chrystus dowodził wcześniej, że niepokój i troski słuchaczy o środki życia były zbędne. Teraz dowodzi z powodu nieużyteczności tej troski — mówi nam, że jest ona absurdem: nieużyteczna, ponieważ nie jest możliwe, żeby człowiek przy całej swojej trosce i myśleniu mógł dodać jeden łokieć do swojego wzrostu. Możliwe przy tym, że dodawanie łokcia do wzrostu odnosi się raczej do czasu życia. Mamy tutaj pewną analogię w Psalmie 39:

Psalm 39:5-6 5. Oto wymierzyłeś moje dni na szerokość dłoni, a mój wiek jest niczym przed tobą; zaprawdę każdy człowiek, nawet najlepszy, jest całkowitą marnością. Sela. 6. Doprawdy człowiek przemija jak cień; doprawdy na próżno się kłopocze; gromadzi, a nie wie, kto to zabierze.

Tak więc nie panujemy nad losem, tak samo, jak nie panujemy nad nawet najmniej istotnymi cechami osobistymi, jak wzrost — i zamartwieniem nie zmienimy biologii. Tym bardziej nie zmienimy biegu rzeczy. Jan Kalwin co do tego fragmentu zauważa:

„Ci, którzy przypisują sobie zasługi za swój dobrobyt, nie wahają się stracić z oczu Boga, podejmując jakiekolwiek przedsięwzięcie. Aby powstrzymać tę szaloną pochopność, Chrystus mówi nam w tym ważnym fragmencie, że wszystko, co przyczynia się do utrzymania naszego życia, zależy całkowicie od błogosławieństwa Bożego.” [2]

Chrystus nam mówi: „Nie troszczycie się, bo wszystko zależy od Pana Boga.” A głupotą jest, że ludzie się męczą — bo cały nasz trud jest niepotrzebny i bezowocny, a wszelkie nasze troski są daremne, chyba że Bóg błogosławi. I tutaj Łukasz wyraził to trochę jaśniej:

Łuk. 12:26 Jeśli więc najmniejszej rzeczy nie możecie uczynić, czemu troszczycie się o inne?

Te słowa jasno pokazują, że Chrystus gani nie tylko nieufność, ale i pychę — ponieważ ludzie przypisują sobie o wiele więcej, niż powinni, i wierzą w swoje umiejętności. My mamy się nie troszczyć w sensie zamartwiania, nie przypisywać sobie ani więcej, ani mniej, nie zamartwiać się, nie być wyniosłymi ani pysznymi — bo do tego prowadzi właśnie nadmierna troska.
.


Ilustracja — lilie polne

28. A o ubranie dlaczego się troszczycie? Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną; nie pracują ani nie przędą.

Gdy ujawniona została już głupota nieokiełznanej troski — a w szczególności o pożywienie mające podtrzymywać i przedłużać życie — Pan Jezus Chrystus przechodzi do pokazania marności nadmiernej troski o odzienie, o takie zamartwianie się. I w jaki sposób Pan Jezus nam to pokazuje? Przez ilustrację — przez lilię polną. Zbocza wzgórz Galilei, gdzie to się wszystko odbywało, usiane są wiosną tak zwaną cesarską koroną: złote amarylisy, karminowe tulipany, zawilce we wszystkich odcieniach od szkarłatu do bieli, pospolite jaskry, mlecze, stokrotki — wszystkie te kwiaty mogą być tutaj zakwalifikowane do kategorii „lilie”. Mówiąc o liliach, Pan Jezus ma na myśli wszystkie kwiaty, jakie rosły dookoła.

Chrystus nie kieruje nas ku liliom rosnącym w ogrodzie, gdzie ktoś o nie dba, gdzie rosną dzięki ogrodnikowi, człowiekowi, ale ku polnym liliom — dzikim, nieogrodowym — i tutaj głosił na górze, na otwartym terenie, wskazując wcześniej na ptaki niebieskie latające w zasięgu wzroku. Tak samo teraz wskazuje na kwiaty na sąsiednich polach, w dolinach. Po prostu pokazuje nam, żebyśmy patrzyli i kontemplowali dzieło Boże — to, że Bóg troszczy się o rzeczy, które same z siebie nie pracują i nie mogą się o siebie zatroszczyć.
.


Antyteza — błędne zrozumienie

Ale tutaj pojawia się pewne błędne zrozumienie. Błędne zrozumienie na podstawie tego tekstu może być następujące: że nie powinniśmy w żaden sposób pracować, że skapnie nam z nieba manna — tak jak Żydom skapywała w czasie podróży przez pustynię — i że powinniśmy czekać, aż Pan Bóg da jedzenie, nie robiąc absolutnie nic. W XVIII wieku idea beztroskiego życia przybrała dramatycznie praktyczną formę w sekcie utworzonej przez hrabiego Ludwiga Zinzendorffa, znamiennego ekumenicznego luterańskiego heretyka:

„…Ludwig postanowił zaprosić napobożniejszych swoich naśladowców do „Zakonu Małych Głupców”. Podstawowa idea była dobra, oparta na słowach Jezusa: „Jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios” Nowy zakon nie postępował jednak zgodnie z nauką Jezusa. Chrześćijanie w Hernhaag starali się „udowodnić” , jak bardzo są podobni do dzieci. Zazwyczaj oznaczało to, że nie wykonywali pracy, a przez cały dzień jedynie śpiewali i baliwi się. Członkowie zackonu urządzali dla siebie wielkie uczty, cały czas próbując naśladować małe dzieci” [3]

Nie może być nic bardziej dalekiego od prawdy. Prawdą jest oczywiście, że Bóg daje wszystkim życie, oddech i wszystko inne — znajdziemy to chociażby w kazaniu na wzgórzu Marsowym w Dziejach 17, kiedy Paweł mówił, że wszystko, co mamy, pochodzi od Boga. Ale lenistwo jest absolutnie potępione przez Słowo Boże, a troszczenie się — czyli zajmowanie się swoimi sprawami bez zamartwiania się — jest koniecznością.
.


Wzór pracy

Sprawdźmy kilka fragmentów Słowa Bożego dotyczących wzoru pracy. W Księdze Przysłów 27. znajdziemy:

Przysłów 27:23 Doglądaj pilnie swego dobytku i troszcz się o swe stada.

Wezwanie skierowane jest co prawda do pasterzy, ale możemy tę zasadę odnieść do każdej możliwej pracy i każdego zajęcia, które przynosi nam dochody. W Księdze Przysłów 6. czytamy:

Przysłów 6:6 Idź do mrówki, leniwcze, przypatrz się jej drogom i bądź mądry;

Przysłów 6:9 Jak długo będziesz leżał, leniwcze? Kiedy wstaniesz ze swego snu?

Lenistwo jest głupotą, a mądrością jest pracowitość. List do Rzymian 12. mówi nam, żebyśmy w pracy byli nieleniwi — w każdej pracy, a w szczególności w służbie dla Pana.

Rzym. 12:11 W pracy nieleniwi, pałający duchem, służący Panu;

Przez pracę naszych rąk możemy służyć Panu, na przykład udzielając potrzebującym czy wspierając potrzeby kościoła. W Drugim Liście do Tesaloniczan 3. czytamy o przykładzie apostolskim:

2 Tes. 3:10-11 10. Gdy bowiem byliśmy u was, to nakazaliśmy wam: Kto nie chce pracować, niech też nie je. 11. Bo słyszymy, że niektórzy wśród was postępują nieporządnie, wcale nie pracują, lecz zajmują się niepotrzebnymi rzeczami.

Ważna uwaga: nie chodzi tu o tego, kto nie pracuje, lecz o tego, kto nie chce pracować. Mamy bowiem często plagę bezrobocia i ludzie chcą pracować, garną się do pracy i mają wolę do niej — ale niestety nie ma tej pracy w okolicy. Nie chodzi zatem o kto nie pracuje, niech nie je, ale o kto nie ma woli do pracy — taki właściwie nie powinien jeść, aby nauczyć się, że leniwcy nie zasługują na pożywienie. Ten tekst odwodzi nas od błędnego rozumienia, że Bóg zrzuci ludziom mannę z nieba tylko po to, żeby mogli siedzieć i kontemplować sprawy drugorzędne.

W Pierwszym Liście do Tymoteusza 5. znajdziemy również potępienie leniwych kobiet jako reprezentantek ludzi leniwych:

1 Tym. 5:13 Co więcej, uczą się bezczynności, chodząc od domu do domu, i nie tylko są bezczynne, lecz też gadatliwe, wścibskie, mówiące to, co nie wypada.

Rzeczywiście niepotrzebne zajęcia kobiet to wścibskość, gadatliwość i mówienie tego, co nie wypada. Co do mężczyzn, możemy być również pewni, że mają swoje przywary — często kończy się to piciem alkoholu, lenistwem, rozrabianiem i wieloma głupotami. Wzór pracy jest zatem oczywisty. Nic nie jest bardziej sprzeczne z porządkiem natury niż trawić życie na jedzeniu, piciu i spaniu bez wykonywania żadnej pracy. Jak zauważył Jan Kalwin:

To również zapewni nam godną podziwu pociechę, że jeśli podążamy za swoim powołaniem, żadna praca nie będzie tak nędzna i marna, aby nie miała blasku i wartości w oczach Boga. [4]

Czy pracujemy jako wykładowca na uczelni, prezydent danego państwa, rozwozimy ubogim jedzenie, czy sprzątamy śmieci na ulicy — nie ma w takiej pracy żadnej hańby. Ważne, aby czynić ją na chwałę Bożą.
.


Desposyni

Chciałbym tutaj przytoczyć pewien fragment z historii Kościoła o tak zwanych desposynach. Desposyni to byli krewni Pana Jezusa Chrystusa z ciała. Wiemy, że Pan Jezus posiadał swoich braci — z tego samego łona Marii: Jakub, Józef, Szymon, Juda — i miał też siostry

Mat. 13:55-56 55. Czyż to nie jest syn cieśli? Czyż jego matce nie jest na imię Maria, a jego bracia to Jakub, Józef, Szymon i Juda? 56. A jego siostry, czyż wszystkie nie są wśród nas? …

Z jednego z nich — konkretnie z Judy — powstali potomkowie, co do których zaszły pewne spostrzeżenia Dominicjana, rzymskiego cesarza, który chciał ich wyłapać i sprawdzić, czy nie dążą oni do przewrotu państwowego. Dodajmy, że desposyni byli bardzo cenieni w Kościele — na tyle cenieni, że wiele osób, patrząc na ich stopień pokrewieństwa z Panem, widziało w tym pewien przywilej do ustanawiania ich biskupami czy starszymi kościoła, co było dosyć niezasadne. Był to pewien błąd — mogło dojść do powstania swoistego rodowego kalifatu. Natomiast chciałbym powołać się na tę historię tylko po to, żeby zobaczyć, czym się ci ludzie — tak wysoko postawieni w mniemaniu Kościoła, choć niepotrzebnie — się zajmowali. Posłuchajmy:

Z rodziny pańskiej nadal żyły wnuki Judy, o którym mówi się, że był bratem Pana według ciała. Podano informację, że należeli do rodziny Dawida, i Ewokatus przeniósł tę wiadomość do cesarza Domicjana. Domicjan bowiem obawiał się przyjścia Chrystusa, tak jak obawiał się tego Herod, i zapytał ich, czy są potomkami Dawida.
.
Oni wyznali, że tak. Następnie zapytał ich, ile mają majątku i pieniędzy. Obaj powiedzieli, że mają tylko 9000 denarów, z czego połowa należała do każdego z nich, a ta własność nie składała się ze srebra, ale z kawałka ziemi obejmującego tylko 39 akrów, z którego ponosili podatki. Utrzymywali się z własnej pracy i następnie pokazali swoje ręce, ukazując twardość swoich ciał i nieczułość wytworzoną na ich rękach przez ciągły trud jako dowód ich własnej pracy.
[5]

Widzimy, że nawet tak zaszczytnie czczeni przez Kościół desposyni zajmowali się swoją pracą i pracowali dzień i noc.
.


Druga ilustracja — Salomon

29. A mówię wam, że nawet Salomon w całej swojej chwale nie był tak ubrany, jak jedna z nich.

I tutaj dochodzimy do drugiej ilustracji z tekstu. Salomon był największym i najznakomitszym królem swojego wieku a jednak mówi się o nim, że lilie były przez Boga lepiej przyodziane od niego. Rzeczywiście Bóg dał nam życie, dał nam ciało — i tu odpowiadamy sobie: czegóż Bóg nie może dla nas uczynić, jeśli uczynił tyle dla kwiatów, dla lilii polnych, przyodziewając je w taki sposób? A dla nas może uczynić co tylko mu się podoba. Stąd wynika prosta reguła: jeśli dbamy o nasze dusze i o wieczność — które są ważniejsze niż ciało i nasze życie doczesne — wtedy możemy być pewni, że Bóg da nam pożywienie i odzienie, które są mniej ważne.

Mat. 6:33 Ale szukajcie najpierw królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a to wszystko będzie wam dodane.

Ponieważ wszystko zależy od Boga, który dba najdokładniej nawet o kwiaty, wszystkie nasze troski mamy zatem przerzucać na Niego, na Pana, gdyż On się troszczy o nas. Taki jest morał ilustracji

1 Piotra 5:7 Wszystkie wasze troski przerzućcie na niego, gdyż on troszczy się o was.

Mat. 6:34 Dlatego nie troszczcie się o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy sam się zatroszczy o swoje potrzeby. Dosyć ma dzień swego utrapienia.

To, że Pan może zapewnić nam wszystko, wynika z szeregu fragmentów Słowa Bożego. W Izajasza 45. czytamy:

Izaj. 45:6-7 6. Aby poznali od wschodu i od zachodu, że nie ma nikogo oprócz mnie. Ja jestem PANEM i nie ma żadnego innego; 7. Ja tworzę światłość i stwarzam ciemność. Czynię pokój i stwarzam nieszczęście. Ja, PAN, czynię to wszystko.

Chodzi tutaj o opatrzność, która zbawia nas od śmierci głodowej. Jak podkreślone jest to w Księdze Kapłańskiej 19.

3 Mojż. 19:25 A w piątym roku będziecie jeść ich owoc, aby mnożył się wam jego urodzaj. Ja jestem PAN, wasz Bóg.

Bóg daje nam urodzaj, daje nam to wszystko i zaopatruje nas — co w Dziejach 14. zostało podsumowane jak najbardziej pozytywnie:

Dzieje 14:17 Nie przestawał jednak dawać o sobie świadectwa, czyniąc dobrze. Zsyłał nam z nieba deszcz i urodzajne lata, karmił nas i napełniał radością nasze serca.

Tak więc ta radość, którą mamy w sercach z powodu pożywienia i z powodu pewnej obfitości, jest czymś dobrym. Pamiętajmy jednak — to nie jest łaska, to jest Boża opatrzność.
.


Grzech zdefiniowany

I tak oto duchowość, która jest dla nas istotna, przewyższa wszelkie dobra materialne. Nauczanie płynące z tych wersetów jest oczywiste: niewiara w to, że Bóg nas zaopatrzy, jest czymś złym. Lenistwo jest złe. Praca jest dobra, ale rezultaty i owoce tej pracy — czy będą wielkie, czy małe — pozostawiamy Panu Bogu. To zaś, co ma dla nas jak najbardziej istotne znaczenie, to nasza duchowość w tym wszystkim. I tutaj czytamy w Pierwszym Liście do Tymoteusza 2.:

1 Tym. 2:8-10 8. Chcę więc, aby mężczyźni modlili się na każdym miejscu, podnosząc ręce czyste, bez gniewu i sporu. 9. Podobnie też kobiety niech się zdobią ubiorem przyzwoitym, ze wstydliwością i umiarem, nie z zaplatanymi włosami albo złotem, albo perłami, albo kosztownymi strojami; 10. Lecz dobrymi uczynkami, jak przystoi kobietom, które uznają się za pobożne.

Pobożność jest tym, do czego zmierzamy. Bóg daje nam i zaopatruje w to, co nam niezbędne. My mamy pracować, mamy wierzyć Panu Bogu, że nas zaopatruje i nie pozostawi nas bez tego wszystkiego. Mamy nasze troski przekładać na Niego. Mamy nie być leniwi, ale pracowici, pałający duchem, wielbić Boga w tym, co czynimy — czy to będzie taka, czy inna praca — i czcić Pana Boga za to, co nam daje, abyśmy mogli w ten sposób nie grzeszyć i wielbić Pana.

Katechizm Heidelberski w Pytaniu  i Odpowiedzi 125., odnoszonym do wzorcowej modlitwy, pyta: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj — co to znaczy?” I wyjaśnienie katechizmu jest następujące:

„To znaczy: zechciej nas zaopatrywać we wszystko, co konieczne do życia, byśmy dzięki temu poznali i tutaj jest bardzo ważny moment — że jedynym źródłem wszelkiego dobra jesteś Ty, i że bez Twojego błogosławieństwa nasze starania, nasza praca, nawet Twoje dary nie będą służyły naszemu dobru. Mamy zatem pokładać całą naszą ufność w Tobie jedynym.” [6]

To jest właśnie znaczenie naszego fragmentu. Mamy pokładać całą naszą ufność w Bogu, nie popełniając grzechu zamartwiania. Jak możemy go zatem ostatecznie zdefiniować?

Martwienie się jest bezsensowne i grzeszne, ponieważ odrzuca Bożą suwerenność w każdym naszym działaniu. Sami nie możemy zmienić naszego losu — możemy jedynie pracować w wyznaczonym przez Boga obszarze życia — a martwienie się jest próbą obalenia tego losu i Bożej suwerenności właśnie przez narzekanie. Z drugiej strony pamiętajmy, że to Pan zaopatruje nas w niezbędne rzeczy, a martwienie się jest wątpliwością co do Bożej suwerenności. I takie byłoby proste wytłumaczenie dzisiejszego tekstu. Chwała niech będzie Panu Bogu.

Nauczanie wygłoszone dnia 27.03.2026

Przypisy

[1] Definicja zaczerpnięta z HELPS Word-studies, źródło
[2] Jan Kalwin, Komentarz do Mat. 6
[3] Janet & Geoff BengeHrabia Zinzendorf, Pojednanie Lublin 2010. s. 108
[4] Jan Kalwin, Instytuty 3.10.6
[5] Hebezyp, cyt. w Euzebiusz z Cezarei, Historia Kośćielna 3.20
[6] Katechizm Heidelberski Pyt. i Odp. 125


Zobacz w temacie